wtorek, 8 maja 2018

Optyczny konkurs Węglowego - wyniki

Optyczny konkurs Węglowego, organizowany wraz z Wydawnictwem Naukowym PwN dobiegł końca. Dziękuję za wszystkie nadesłane odpowiedzi. Nie obyło się bez niespodzianek. Pytanie o Isaaca Newtona nie przysporzyło nikomu żadnych trudności, niektórzy natomiast troszkę się pogubili pisząc o kolorach tęczy.

Najłatwiej było powiedzieć, że tęcza zawiera wszystkie kolory, lub wszystkie w zakresie światła widzialnego. Wszyscy jednak jak jeden mąż napisaliście, że Newton gmerał sobie szpikulcem w oczodole. Odrażające.

Trzecie pytanie, co nie było niespodzianką, sprawiło Wam najwięcej trudności. Niektórzy poddali się bez walki, inni próbowali. Najlepiej (tzn najbliżej istniejących teorii) wypadł Mariusz Myszkier, który stwierdził, że energia fotonu zamieniana jest na energię rozszerzania czasoprzestrzeni.

Tak więc, bez zbędnego przynudzania, książki otrzymują następujący czytelnicy i czytelniczka:

Zbigniew Ćwik
Mariusz Myszkier
Karolina Słaba
Tomasz Piskorski

Lada moment spytam Was o adresy do wysyłki nagród :)
Gratulacje i dzięki za udział!


Fotka: Manuskrypty Isaaca Newtona, Biblioteka Narodowa Izraela


poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Infinity War - recenzja

Wiesz, że trudno zrecenzować film, jeśli nawet mówienie “nie dajcie sobie zespoilerować” może być spoilerem. Dobrze, że lubię wyzwania. Będzie bardzo bezpiecznie i bez zdradzania, a pod koniec będzie troszkę tekstu do podświetlenia. Nie spoilery w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale kilka słów o tym, którzy bohaterowie/interakcje mi pasowali lub nie. Z tego wynika kto z kim razem występuje, więc dla czystego sumienia będzie schowane.

Mało filmów wyczekiwano tak jak tego. Początek nowej i nowszej trylogii Gwiezdnych Wojen, ekranizacja Władcy PierścieniAvengers: Infinity War może nie był aż tak wyczekiwany, natomiast uważam, że był jednocześnie najtrudniejszy w realizacji. Dziesięć lat budowania uniwersum, które jeśli racjonalnie na to spojrzeć, nie trzyma się kupy. Dziesięć lat piętrzenia oczekiwań. Dziesięć lat, w czasie których fani wyrabiali sobie zdanie, kto jest ich ulubieńcem. Jak zaspokoić wszystkich, jak dać każdemu pięć minut, spleść z tego jedną historię, dać im wszystkim godnego przeciwnika i zmieścić się z tym wszystkim poniżej trzech godzin?

Z przyjemnością zgłaszam, że to możliwe. Nie jest to film idealny i tylko kilka pierdółek sprawia, że raczej nie będzie w moim rankingu wyżej niż Avengers i Guardians of the Galaxy, ale to niesamowite widowisko i monumentalny wyczyn Marvel Studios. Czegoś takiego nie zaserwowano nam w poprzednich osiemnastu filmach. Film przejmujący, pełen emocji i pozostający z widzem na długo po seansie (niżej podpisany ma za sobą już dwa). Jednocześnie Infinity War to wciąż kino Marvelowskie - akcja, humor, kolorki, śmieszne teksty. Wydawało się, że Joss Whedon w 2012 miał przed sobą niewykonalne zadanie. Bracia Russo mieli poprzeczkę jeszcze wyżej, ale i tak jej nie strącili.

Wiem, że do filmu przyłożył rączki James Gunn by Strażnicy Galaktyki byli w nim sobą. Oglądając miałem wrażenie, że nie tylko on, bo Thor jest tu wyśmienity i taki jak w Ragnaroku. Myślę, że Marvelowi udało się stworzyć wyjątkowy model pracy z aktorami i twórcami filmów i teraz zgarniają owoce tej współpracy. No i owoce jakiegoś castingowego arcydzieła.

OK, to jakie są te pierdółki? Jest jeden duet, którego tu nie kupiłem. Jest tu duży przeskok względem tego co widzieliśmy w poprzednich filmach, jest zmiana tego co znamy i jest pośpiech. Jestem minimalnie niedopieszczony pod względem scen akcji. Po wariackim pościgu Capa za Winter Soldierem i bijatyce w windzie (Winter Soldier), po bitwie na lotnisku (Civil War), oczekiwałem chyba, że Infinity War stopi mi mózg. Nie stopił.

Jest też CGI, które momentami jest doskonałe i sprawia, że pod animacją widać świetną grę aktorską Josha Brolina. Jest jednak kilka momentów kiedy myślałem sobie, że fajnie byłoby, gdyby przed wydaniem Blu-Raya studio rzuciło jeszcze trochę kapuchy, bo chyba zabrakło trochę czasu na postprodukcję.

Skoro już doszedłem do Brolina… Thanos jest wyśmienity. Powiedzieć, że to najlepszy łotr Marvela to mało. To świetny antybohater w ogóle. Momentami kradnie show. Udało się stworzyć łotra przerażającego i będącego w stanie sponiewierać avengersów, który jednocześnie ma sensowne motywacje, cele, nie jest bezsensownie okrutnym mordercą i ma ludzką stronę.

Kiedy w 2016 Bracia Russo ogłosili, że Infinity War będzie zamkniętą całością bez cliffhangera, a Avengersi w 2019 roku będą mieć zupełnie inny tytuł, chyba mało kto uwierzył, biorąc pod uwagę, że oba filmy kręcono jednocześnie. A jednak… choć nie mogę się doczekać co będzie dalej, potwierdzam, to zamknięta całość. Brzmi dziwnie? Idźcie do kina, potem możemy podyskutować.

Serio, idźcie do kina. Nie przegapcie wielkiego wydarzenia jakim jest ten film. Szczególnie, że udźwignął on ciężar oczekiwań, że pokazuje coś, czego w tym uniwersum nie było przez ostatnie 10 lat, że dostarcza fenomenalnego przeciwnika, że całość nie pęka w szwach a dostarcza emocji i wszystkiego co lubimy w tych wszystkich bohaterach.

Sekcja z niby-spoilerami (ale bez szczegółów):

W filmie jest trochę za mało Kapitana Ameryki. Trzeba jednak przyznać, że Russo poświęcili mu dwa filmy, więc trochę to rozumiem. Dla równowagi Thor, dość zmarginalizowany w poprzednich częściach Avengersów i nieobecny w Civil War, wreszcie dostaje swój czas. A Hemsworth jest godny swojej roli. Niestety Scarlet Witch i Vision - to najsłabszy wątek w filmie. Subtelności poprzednich filmów zastąpiono dosłownością i pośpiechem.

Nie podobało mi się jak potraktowano Hulka/Bannera robiąc z niego klauna. Może to zostawianie sobie więcej na później, ale nie przekonało mnie. Przy okazji - strasznie podoba mi się, że Marvel wszedł w grę z fanami, którzy rozbierają zwiastuny i materiały promocyjne na części pierwsze i nie tylko ukrywa pewne rzeczy, ale wręcz podpuszcza i zwodzi widownię.

Świetnie wypada jednak miks Thora i Strażników, podobnie jak Iron Man i dr Strange oraz Spiderman. Wspaniały wątek Gamory, piękne wprowadzenie Strażników, kapitalny motyw Petera Dinklage… Nawet dla Groota, co do którego miałem obawy, że będzie się tylko szwendał po ekranie, znalazło się coś do roboty. I chwila na małą interakcję z Kapitanem.

Wreszcie okrutnie podoba mi się tona wszędobylskich ale jednak niewymuszonych gagów i nawiązań do motywów i żartów z poprzednich filmów.

Koniec spoilerów.


Przeczytałeś? Lubisz to co robię nawet jak czasem nie piszę o nauce i technice? Wpłyń na rozwój strony i zostań patronem Węglowego. Już niedługo planuję coś dużego, co nie powstałoby bez patronów!


sobota, 21 kwietnia 2018

Optyczny konkurs Węglowego

Wraz z Wydawnictwem Naukowym PwN zapraszam Was do optycznego konkursu Węglowego. By wziąć w nim udział, musicie nadesłać odpowiedzi na trzy konkursowe pytania na adres weglowy.szowinista@gmail.com do soboty 28 kwietnia 2018.

Najlepsze odpowiedzi zostaną nagrodzone książkami z dwóch serii PwN. “Laboratorium w szufladzie” to cykl książek dla osób ciekawych świata, pasjonatów, hobbystów, a przede wszystkim praktyków. Czytelnicy znajdą w nich instrukcje do prowadzenia własnych doświadczeń i eksperymentów. “The Manga Guide” łączy formę ciekawych i zabawnych japońskich komiksów z praktyczną wiedzą z zakresu tak popularnych ostatnio dziedzin jak: fizyka, informatyka, czy biochemia. To kompilacja graficznych prac najważniejszych japońskich artystów zajmujących się mangą i wiedzy specjalistów z najbardziej prestiżowych uczelni.



A oto konkursowe pytania:

1. Ile kolorów ma tęcza?
2. Jaki makabryczny eksperyment przeprowadzał na samym sobie Isaac Newton?
3. Co dzieje się z energią fotonu (w kontekście zasady zachowania energii), który ulega przesunięciu ku czerwieni w wyniku rozszerzania się wszechświata?


W razie wątpliwości reguły:
  • Na odpowiedzi czekam do soboty 28 kwietnia do północy.
  • Odpowiedzi wysyłamy tylko i wyłącznie na mail weglowy.szowinista@gmail.com.
  • Nadsyłając odpowiedzi wyrażacie zgodę na to, że Wasze imiona i nazwiska zostaną podane na blogu.
  • Jakby się Wam coś pomieszało możecie wysłać odpowiedzi ponownie, uwzględnię te wysłane najpóźniej (ale nie po terminie).
  • Nie musicie lajkować fanpage Węglowego, ale możecie, bo będzie mi miło.



wtorek, 17 kwietnia 2018

Zapytaj astronautę - recenzja

Pięćset trzydzieści sześć. Tyle osób było w kosmosie. To małe grono, ale bardzo płodne jeśli idzie o książki. Do podgrupy astronautów, którzy popełnili książki dołączył właśnie Tim Peake, autor “Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie”.

Czy to najlepsza książka o byciu astronautą? Prawdopodobnie nie. Czy to dobra książka o byciu astronautą? Tak. Ostateczna ocena będzie w sporej mierze zależeć od tego do jakiej grupy odbiorców się zaliczamy. Czytelnik dotknięty ciężką odmianą nerdozy, taki jak ja, może być znużony pewnymi fragmentami. Mam wrażenie, że na widok pytania o to jak załatwia się potrzeby fizjologiczne na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, bardziej niż ja wywracają oczami tylko astronauci.

Jeśli jednak nie jesteście kosmicznymi wyjadaczami to myślę, że dostaniecie w rączki książkę pęczniejącą od ciekawostek. Formuła pytanie-odpowiedź sprawia, że książka Tima Peake’a to niemal wydestylowane informacje. Brak fabularyzacji, niewiele biograficznych elementów.

Całość napisana jest w formie pytanie-odpowiedź i podzielona na rozdziały dotyczące przygotowań do bycia astronautą, życia na ISS, powrotu na Ziemię itd. Pytania poruszają zarówno preferencje i doświadczenia samego Tima jak i rzeczy, które tyczą się każdego kto chce zostać astronautą i każdego komu się to udaje.

Choć dostałem recenzencką szczotę, książka i tak prezentuje się bardzo dobrze i estetycznie. Myślę, że to ciekawa lektura, oraz niezły materiał na prezent dla jakiegoś młodego czytelnika.


Tytuł: Zapytaj astronautę
Autor: Tim Peake
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 264


Dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu za egzemplarz recenzencki.


Podoba Ci się to co robię? Wpłyń na rozwój strony i zostań patronem Węglowego.


niedziela, 25 marca 2018

Przedziwna planeta Ziemia - recenzja

Programy dokumentalne chłonę jak gąbka. Większość z nich, nawet te oglądane z ogromną przyjemnością, rozmywają się i mieszają z innymi w mojej pamięci. Podobne tematy, podobna narracja, z grubsza podobne treści. Czasem jednak pojawia się perełka w postaci filmu lub serii, która zapada w pamięć bo wybija się ponad przeciętność, bo zrealizowana jest z pomysłem i odpowiednim nakładem starań. Tak zapowiada się Przedziwna planeta Ziemia (One Strange Rock).

Po pierwsze to duża produkcja i to czuć. Co rusz obraz zapiera dech w piersi. Zerkamy na Ziemię z powierzchni sześciu kontynentów, z powietrza a także z kosmosu. To ostatnie ma szczególne znaczenie, z kilku powodów. W nowej serii National Geographic głównym bohaterem jest Ziemia i ta perspektywa jest tu jak najbardziej na miejscu. Ponadto narratorami kolejnych odcinków są astronauci, którzy mieli okazję zobaczyć naszą planetę jako jedną całość.

Perspektywa astronautów to kolejny powód dla którego Przedziwna planeta Ziemia jest
wyjątkowa. Poza głównym narratorem, którym jest Will Smith, każdy odcinek ma dodatkowego gospodarza w postaci astronauty. Wielu z nich powracając na Ziemię mówi to samo, że chcieliby, by inni również mogli widzieć nasz świat tak jak oni. Ta seria daje im szansę by choć w części spełnić to życzenie. Jednocześnie stwarza okazję do wyjątkowej konstrukcji odcinka…

Mogę oceniać tylko premierowy odcinek, ale mam nadzieję, że również inne podobnie błyskotliwie łączą temat danego epizodu z jakimiś osobistymi historiami czy doświadczeniami astronautów. “Oddech” opowiada o atmosferze naszej planety, o tym
jak złożony jest cykl tlenowy, o podniebnej rzece i jak lodowce sygnalizują rozpad. Nie będę zdradzał szczegółów, ale w te treści Chris Hadfield (którego kojarzycie z nagranego na ISS teledysku “Space Oddity”) wplata bardzo osobistą historię tego co go spotkało czterysta kilometrów nad powierzchnią Ziemi.

Jakby tego wszystkiego było mało, z serii nawet tacy fani dokumentów jak ja mogą dowiedzieć się nowych rzeczy. np. że to nie Amazoński las produkuje tlen którym oddychamy albo co jest najwyższą konstrukcją ludzką w Ameryce Południowej… Czekam na premierę by ponownie obejrzeć pierwszy odcinek Przedziwnej planety Ziemia. Wypatruję kolejnych. Wam polecam to samo. “Oddech” zobaczyć będzie można na kanale National Geographic 3 kwietnia o godzinie 22:00.



Dziękuję National Geographic za zaproszenie na przedpremierowy pokaz serii.


Podoba Ci się to co robię? Wpłyń na rozwój strony i zostań patronem Węglowego.

środa, 14 marca 2018

Zmarł Stephen Hawking



Kilka godzin temu była to rocznica urodzin Alberta Einsteina i "Dzień Liczby Pi". Od teraz będzie to też rocznica śmierci Stephena Hawkinga.

Zrobił kawał dobrej roboty. Dla nauki i dla popularyzacji nauki. Był profesorem fizyki katedry Cambridge (miejsce kiedyś obsadzone przez Newtona). Poza występami w Simpsonach i Big Bang Theory znany był też z prac nad czarnymi dziurami. Dlatego szczególnie żal mi, że nie zobaczył zdjęcia czarnej dziury, którym powinniśmy się zachwycić jeszcze w tym roku dzięki niesamowitemu projektowi Event Horizon Telescope.


poniedziałek, 12 marca 2018

Politechnika Warszawska can into space

28 lutego zakończono konstrukcję PW-Sat2. Po kilku latach intensywnych prac studentów Politechniki Warszawskiej niepozorna kostka o wymiarach 10 x 10 x 20 cm jest gotowa do ostatecznych testów, załadunku na Falcona 9 i wyniesienia w kosmos. Ma to mieć miejsce w drugiej połowie tego roku.

O satelicie warto wiedzieć nie tylko z powodów patriotycznych. Jest on interesujący bo dokłada cegiełkę do coraz istotniejszego zagadnienia jakim jest oczyszczanie przestrzeni kosmicznej i deorbitacja nieczynnych satelitów. Na pokładzie PW-Sat2 znajduje się mylarowy żagiel. Upakowany w pojemniczku o wymiarach 8 x 8 x 5 cm, po rozłożeniu będzie mieć powierzchnię czterech metrów kwadratowych przy grubości zaledwie 6 mikrometrów (to mniej więcej jedna dziesiąta grubości ludzkiego włosa). Na orbicie o wysokości około 780 km atmosfera może się wydawać pomijalna, ale taka powierzchnia powinna sprawić, że deorbitacja PW-Sat2 zamiast trwać od 25 do nawet 100 lat potrwa nieco ponad dwa. Poniżej animacja:


Ponadto PW-Sat2 wyposażony będzie w czujnik Słońca - układ czujników światła (ALS, podobnych do tych w smartfonach) służący do wyznaczania orientacji satelity względem Słońca, dwie kamery VGA (!) umożliwiające obserwowanie, jak radzi sobie żagiel deorbitacyjny, rozkładane panele słoneczne i układy dublujące eksperymentalny czujnik słoneczny, umożliwiające określenie pozycji satelity. Komunikacja będzie prowadzona z prędkością 1200 bps z możliwością podkręcenia do 9600 bps. Jedno zdjęcie w rozdzielczości 160x120 px (tak małe w celu przyspieszenia transferu) w paczkach po 230 bajtów przesyłać będzie się od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund w zależności od warunków pogodowych. Radioamatorzy będą mogli przesyłać odebrane paczki na stronę projektu. W ten sposób będą mogli wspomagać zespół PW-Sat2, jeśli stracą oni klatkę czy pakiet danych. Każda ramka danych jest cenna, bo może pokazać zmiany temperatury przy przejściu przez terminator (wejście w cień Ziemi) lub pozwolić pobrać więcej danych historycznych.

PW-Sat2 jest jednak przede wszystkim narzędziem edukacyjnym, nie naukowym. Na przestrzeni kilku lat pracowała nad nim ponad setka studentów, powstały dzięki niemu dziesiątki prac i publikacji. Mam też nadzieję, że przed częścią z zaangażowanych osób otworzy drogę do kariery w kosmicznym biznesie. Ponad połowa aktualnie zaangażowanych osób pracuje już na etatach w firmach z polskiego sektora kosmicznego. Kilku osobom projekt ułatwił rozpoczęcie pracy za granicą.

Na koniec tabela pokazująca teoretyczną skuteczność żagla deorbitacyjnego (wiele jednak zależy od warunków pogody słonecznej, stopnia otwarcia żagla, niuansów ziemskiego pola grawitacyjnego itd)


Źródła:
Oficjalna strona projektu
Deorbit Sail for the PW-Sat2 satellite mission – a low energy consumption and high efficiency system


Dziękuję zespołowi PW-Sat2, szczególnie Dominikowi Roszkowskiemu za pomoc w przygotowaniu notki.


Podoba Ci się to co robię? Wpłyń na rozwój strony i zostań patronem Węglowego.