piątek, 1 lutego 2019

Klimatyczna bzdura roku 2018 - ostatni dzwonek

Spieszę Wam donieść, że jeszcze tylko do niedzieli można głosować na zeszłoroczną klimatyczną bzdurę roku. Tegoroczna edycja jakoś zupełnie przeleciała mi koło nosa. A śledzę tą zabawę od pierwszej edycji. Jak co roku, nie zabrakło silnych kandydatur.

Na ten moment prowadzi Andrzej Duda i myślę, że to dobry wybór. Jeśli oceniać bzdurność wypowiedzi oraz prominentność, to prezydent państwa nieodpowiedzialnie opowiadający farmazony zupełnie sprzeczne ze stanem faktycznym zasługuje na wysokie noty.

Pozwolę sobie jednak zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jednego kandydata… Nie wiem kim jest Jacek Wilk, wiem jednak, że w temacie klimatycznego denializmu bardzo rzadko trafia się nowa jakość czy choćby powiew świeżości. Ten pan dostarczył mi nie lada wrażeń pod tym względem. Jego klimatyczna bzdura jest oderwana od faktów, od Ziemi od nauki i od czytania ze zrozumieniem. Imponujące.

Pan Wilk stwierdził, że “NASA podała informację, że stopieniu ulegają pierścienie Saturna. Mogą być dwie możliwe odpowiedzi (...). Odpowiedź ekologiczna, że na Saturnie jest za dużo (...) elektrowni węglowych i za dużo krów, które produkują gazy cieplarniane. Albo odpowiedź zdroworozsądkowa, że zmiany te wynikają (...) z aktywności Słońca.” Imponujące.

I tak poseł coś tam przeczytał, niewiele zrozumiał, dopowiedział swoje i podciągnął to pod swoją antynaukową narrację. Jak dla mnie faworyt do klimatycznej bzdury roku. Przy okazji drobna uwaga - pierścienie istotnie zanikają (choć zewnętrzne są też zasilane, np przez kriowulkany Enceladusa). I to w ogromnym tempie - mogą zniknąć nawet w ciągu 300 milionów lat! Jeśli chcecie poczytać więcej to kilkajcie tutaj.

Tymczasem jednak głosujcie na Klimatyczną bzdurę roku 2018. Jacy są Wasi faworyci?