Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neuralink. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą neuralink. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2024

Neuralink - update 2024

Parę dni temu odbył się “Neuralink live update” i mam wrażenie, że przeszedł bez wielkiego echa. Nie było tu nic wiekopomnego, ale trochę szkoda. Postanowiłem napisać dla Was skrót, zawierający to, co uznałem za najciekawsze.

Po pierwsze Noland Arbaugh dalej cieszy się swoim implantem. Może pamiętacie, bo to mocniej dotarło do mediów, że część z sond które umieszczono w jego mózgu wysunęły się, zmniejszając przepustowość łącza mózg-komputer o około połowę (w czasie konferencji jeden z mówców powiedział, że działa 15% połączeń, ale wydaje mi się, że to było przejęzyczenie). Mimo tego wciąż gra w gry komputerowe, wykonuje ćwiczenia na ekranie a nawet grał w Counter Strike’a (jak rozumiem do tego używa implantu w połączeniu z kontrolerem sterowanym językiem).

Odniesiono się do kwestii wysuniętych sond. Otóż w czasie zabiegów na mózgu neurochirurdzy regulują ilość CO2 we krwi by powiększyć lub zmniejszyć mózg. Z reguły obniżają jego stężenie by obkurczyć mózg. Skorzystanie z tego fenomenu sprawiło, że w mózgu pacjenta pojawiła się niewielka ilość dodatkowego powietrza i to mogło doprowadzić do poluzowania sond neuralinka. Plan jest taki, by w kolejnych zabiegach nie zmieniać stężenia CO2 lub wręcz je zwiększyć.

Ponadto kolejne zabiegi mają umieszczać sondy na różnej głębokości w mózgu i koncentrować się na fałdach kory mózgowej, tam gdzie może być więcej ciekawych danych/obszarów. W pierwszym pacjencie wszystkie sondy umieszczono na głębokości 3-4 milimetrów, następnym razem mają znaleźć się na głębokościach od 4 do 7 milimetrów. Panowie podkreślali, jak imponujące jest, że robot może wykonać taki zabieg bez uronienia kropli krwi na mózgu. (pod notką wrzucę link do mojego tekstu z 2020 roku, który pokazuje jak drobne są sondy i nici neuralinka).

Poza tym kolejne implanty mają być jeszcze lepiej zrównane z czaszką po obu stronach, co ma jeszcze bardziej zapewnić stabilność implantu. Uczestnicy powiedzieli też, że mózg ludzki, przez swój rozmiar, rusza się bardziej niż jakikolwiek inny obiekt zabiegu wcześniej. Powierzchnia mózgu ludzkiego może się przemieszczać aż o 3 milimetry względem robota chirurgicznego, w porównaniu do 0.7 mm u makaka, czy 1.4 mm u świni.

Potem Elon trochę popłynął mówiąc o dawaniu ludziom supermocy. Wyszło trochę Elonowo, mimo, że miał absolutną rację - Neuralink lub jego odpowiednik może w przyszłości zarówno przywrócić wzrok czy władzę w kończynach, ale może iść dalej. Jeśli będzie mógł przekazywać obraz do mózgu z pominięciem uszkodzonego nerwu wzrokowego to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby oprócz światła widzialnego pozwolił widzieć w podczerwieni czy ultrafiolecie. Analogicznie można by podłączać posiadaczy implantu do różnych urządzeń itd.

Całość zakończyła sesja niezbyt porywających pytań.


Źródełko:
Nagranie z konferencji
Neuralink zmieni wszystko

sobota, 21 stycznia 2023

Peak Elon?


Peak Oil to taki hipotetyczny punkt w czasie, po którym wydobycie ropy, tego nieodnawialnego surowca, zaczyna bezpowrotnie spadać. Dotychczasowe przewidywania okazywały się chybione, ale ten moment w końcu nadejdzie. Prawdopodobnie nie będzie podyktowany tym, że ropy zabraknie. Raczej będzie to kwestia opłacalności wydobycia. A to również nie będzie podyktowane tylko i wyłącznie tym jak głęboko trzeba wiercić.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy “Peak Elon” mamy już za sobą. To jest czy już większość pożytku z Elona mamy za sobą czy nie. Zatem dziś będzie kontrowersyjnie, zerkacie w komentarze na własne ryzyko.

][ Wstrętny symetrysta ][

Zacznijmy od tego, że jestem najgorszym sortem bo (póki co) nie oceniam Muska ani jednoznacznie źle ani jednoznacznie pozytywnie. Z tego wysokiego konia mam wrażenie, że widzę tylko hejterów i fanbojów (z przewagą tych pierwszych). Wady Elona są liczne, oraz coraz bardziej widoczne. Od zawsze wiedziałem, że nie chciałbym pracować dla takiego człowieka. Kręciłem głową na dziwactwa i patrzyłem z obrzydzeniem jak wyzywał człowieka uczestniczącego w akcji ratunkowej w jaskini Tham Luang.

Jednocześnie jego upór zasadniczo zmienił wygląd rynku samochodów elektrycznych. Zarówno ich percepcję i stan technologiczny. Gdyby nie Tesla prawdopodobnie musielibyśmy na to poczekać dekady. Wywołał też ogromne trzęsienie ziemi w sektorze kosmicznym, skostniałym i zachowawczym. Od siedmiu lat pierwsze stopnie Falcon 9 lądują bezpiecznie po starcie by być wykorzystywane ponownie. Siedem lat a rakiety konkurencji wciąż trafiają na śmietnik po jednym locie. Nawet Chińczycy, którzy wręcz bezczelnie próbują skopiować rozwiązania Falcona 9, nie odnieśli sukcesu. Tak, Elon to dzieciak z bogatego domu, więc zawsze miał łatwiej. Mimo to, zarówno Tesla i SpaceX zawdzięcza bardzo dużo jego umysłowi, który od zawsze pochłaniał książki, był w stanie rozkładać problemy na czynniki pierwsze. Musk wciąż ma dość wiedzy, żeby dotrzymywać kroku w technicznych rozmowach z pracownikami każdego szczebla tych dwóch firm.

][ Misja i cel ][

Najlepszym wyjaśnieniem czemu kibicowałem (i chyba wciąż kibicuję) Muskowi jest cykl spisany przez Wait but Why. Autor wyłuszcza między innymi “First Principles Thinking”, sprowadzanie zagadnień do podstaw i kierowanie się nimi. Nakreślił tam czym kieruje się Elon i to, że celem Tesli jest produkcja taniego samochodu dla mas, który będzie częścią procesu odejścia do paliw kopalnych. W przypadku SpaceX chodzi o stworzenie backupu dla ludzkości - samowystarczalnej kolonii na Marsie.

Można sobie kpić, mówić, że to bez sensu, że za wcześnie, że Mars jest do dupy a do odejścia do kopalin potrzebny jest masowy transport zbiorowy a nie samochody. Nie zmienia to jednak faktu, że gość miał bardzo wyraźny cel i nie spuszczał go z oczu. Potwierdza to też masa innych źródeł. Również tych nieprzychylnych. Wiemy, że Musk pracowników traktuje często jak gówno. Jednocześnie, nawet pracownicy niechętni, którzy opuścili firmy jasno mówili np. Że pracując w SpaceX naprawdę na każdym etapie w firmie zadawano pytanie “czy to nas zbliża do Marsa”. Warunki w Tesli mogły być często nieludzkie, ale zawsze nadrzędnym celem było, by ich samochody były bezpieczne i do dziś osiągają one rewelacyjne wyniki w tym aspekcie.

Uważam zatem, że mimo dziwactw, dupkowatości, ekscentrycznych odklejeń Musk przynosił dużo pożytku. Podobne zdanie mam o Starlinku. Fajnie nam się marudzi na “złom na orbicie” czy zakłócanie naziemnych obserwacji astronomicznych, kiedy siedzimy sobie w krajach pierwszego świata. Otwarcie internetu dla paru miliardów ludzi to coś na czym możemy skorzystać wszyscy. Nawet jeśli wśród użytkowników będzie też wojsko czy giełdy papierów wartościowych.

][ … a potem kupił sobie Twittera ][

Zakładając, że misją Starlinka było jedynie pozyskanie funduszy na projekt Starshipa i budowę podwalin miasta na Marsie, to wciąż pokrywa się z długofalową misją. Ale powodzenia kombinowaniu jak idiotyczny zakup Twittera ma pomóc w elektryfikacji transportu czy kolonizacji Marsa.

Cała ta szopka jest pokazem zupełnego oderwania od rzeczywistości i błazenady, na którą pozwolić sobie mogą tylko małe dzieci oraz wielkie kraje. I multimiliarderzy. O charakterze Muska dodatkowo świadczy, że wierchuszka Twittera (który nota bene jest moim zdaniem jednym z najgorszych i najbardziej toksycznych zakamarków internetu) nie tylko została zwolniona ale i wyprowadzona przez straż dla dodatkowego show.

Starlink obecnie pochłania ogrom finansów, jest produktem niby-działającym, bo na orbicie znajduje się ponad dwa tysiące satelit a docelowo ma ich być dwanaście tysięcy. Na ten moment projekt przynosi straty. Dlatego fajnie byłoby mieć 44 miliardy poduszki bezpieczeństwa na wypadek kłopotów finansowych. Szczególnie biorąc pod uwagę, że Musk nie raz już ocierał się o bankructwo zarówno Tesli jak i SpaceX. Widocznie nie było aż tak traumatyczne. Albo po prostu wie, że wojsko jest już i tak zbyt zachwycone Starlinkiem, żeby pozwolić mu na porażkę.

Tak czy inaczej ostatnio zupełnie nie mam przekonania czy Mars jest cały czas w polu widzenia Elona. Wolę też nie zgadywać z czego to wynika. Czy głupieje na starość, czy dociera do niego, że może nie dożyć pierwszego człowieka na Marsie (a co dopiero kolonii). Średnio też widzi mi się jakaś krucjata o wolność słowa. Widzę natomiast, że Trump już mizdrzy się do Muska w nadziei na powrót na platformę do szerzenia dezinformacji.

][ Szczyt to nie urwisko ][

Osiągnięciami tego człowieka można by obdzielić kilka osób. Nawet jeśli Peak Musk mamy za sobą, to wciąż nie wykluczone, że jego największy dar dla ludzkości jest przed nami. Starship ma realne szanse, żeby otworzyć przed nami układ słoneczny. Masa ludzi wciąż nie zdaje sobie sprawy, że badanie kosmosu i technologie kosmiczne poprawiają byt ludzi na ziemi na niezliczone sposoby.

Dlatego nawet jeśli to byłby w jakimś sensie schyłek Muska, to jeśli Starship wypali, może dać nam możliwość taniej eksploracji kosmosu i czerpania z niej korzyści i wiedzy. A wiele wskazuje na to, że wypali. Choć trudno w to uwierzyć, pojawiły się informacje, że Amazon chce kupić liczne loty Falcona Heavy i Starshipa, żeby dzięki nim budować swoją, konkurencyjną wobec Starlinka, konstelację. Przypominam Bezos ma swoją firmę kosmiczną, tyle że jeszcze nic nie umieścił na orbicie i jest rywalem SpaceX.

Jednak żeby utrzymać licencję na częstotliwości od FCC musi w określonym czasie wynieść na orbitę 1800 satelitów. Nie obsłużą tego swoimi nieistniejącymi rakietami i prawdopodobnie jedynym ratunkiem będzie dla nich prawie-istniejący Starship.

Tyle z mojej strony. Możecie się już wyżyć w komentarzach.


sobota, 10 kwietnia 2021

Ingenuity, cyber-małpa, fart w kosmosie i tłum na ISS

9 kwietnia 2021 był niezwykłym dniem. Postaram się jak najkrócej opisać dlaczego.

Ingenuity
Marsjański dron załopotał swoimi wirnikami. To jeszcze nie pora na lot, więc rozpędził je tylko na chwilę prędkości zaledwie 50 obrotów na minutę. To jeden z ostatnich sprawdzianów przed lotem, który ma się odbyć w niedzielę. W związku z tym dostaliśmy ładny urywek nagrania z łazika Perseverance i już wiemy na co mniej więcej możemy liczyć w trakcie konferencji prasowej, która odbędzie się w poniedziałek 12 kwietnia o 9:30 czasu polskiego.


Neuralink
W nawale wrażeń kompletnie zgubił się film od Neuralinka. Prezentuje on makaka, któremu wszczepiono neuralinka w okolicy kory ruchowej. Małpkę wyszkolono w co najmniej dwóch grach z joystickiem - pongu i przesuwaniu kursora na oznaczone pole. Pager jest wynagradzany bananowym smoothie za poprawną grę. Feed na żywo z mózgu małpy pozwolił zidentyfikować jaka aktywność kory ma się do tego jak steruje grą.

Następnym etapem jest odłączenie joysticka i połączenie gry z przeprocesowanym sygnałem bezpośrednio z mózgu małpy. MindPong to prawdopodobnie to o czym bez uzgodnienia z współpracownikami wspominał Elon Musk na konferencji z połowie 2019.

Z czasem ta technologia może znacznie polepszyć życie wielu ludzi dotkniętych niepełnosprawnościami.


Bliska kolizja
Niewiele brakowało a wczorajszy dzień mógł być początkiem smutnego okresu w podboju kosmosu. Istniała wysoka, jak na kosmiczne standardy, dwudziestoprocentowa szansa, że drugi stopień rakiety Kosmos 3M wystrzelonej w 1981 zderzy się ze starym satelitą meteorologicznym z 1978 roku. Do zderzenia doszło by z prędkością ok 14 kilometrów na sekundę.

Gdyby do niego doszło, powstałyby potencjalnie miliony odłamków, które rozciągnęły by się w dwóch pasach oplatających Ziemię, które mogłyby powodować kolejne kolizje. Kaskada takich zderzeń zamknęłaby kosmos dla nas. Mieliśmy szczęście. Nie po raz pierwszy.

Syndrom Kesslera jest realnym zagrożeniem. W 2008 zbliżyliśmy się do niego bardziej gdy Iridium 33 i Kosmos-2251 zderzyły się na orbicie. Odłamki z tej kolizji wciąż krążą choć istotna ich część spłonęła w atmosferze w ciągu minionej dekady.

Są pewne pomysły na czyszczenie orbity, ale póki co nikt się nie kwapi, żeby rzeczywiście to robić. Pomysły to łapanie kosmicznych śmieci w siatkę i ciągnięcie tak by spłonęły w atmosferze, doczepianie od nich żagli słonecznych, by zwolniły i spłonęły w atmosferze i strzelanie w nie laserem tak by je zwolnić, by spłonęły w atmosferze.


Dziesięć osób na ISS
Wczoraj również miał miejsce start i dokowanie kapsuły Soyuz z ISS. W związku z tym na stacji kosmicznej znajduje się obecnie aż dziesięć osób. Sergey Ryzhikov, Sergey Kud-Sverchkov, Kathleen Rubins przylecieli Soyuzem “Favor”. Michael Hopkins, Victor Glover, Soichi Noguchi, Shannon Walker przylecieli na pokładzie Dragona SpaceX (pierwszy komercyjny i “operacyjny” lot załogowy w kosmos, poprzedni był misją “demo”). No i wreszcie Oleg Novitsky, Pyotr Dubrov, Mark T. Vande Hei dołączyli wczoraj na pokłądzie Soyuza “Gagarin” (w poniedziałek 12 kwietnia będzie sześćdziesiąta rocznica wysłania pierwszego człowieka w kosmos).


NASA JPL (zapowiedź konferencji Ingenuity)
Neuralink (Mind Pong)
EU Space Surveillance and Tracking (Potwierdzenie, że nie doszło do kolizji)
Everything SpaceX (Tłumek na ISS)


sobota, 29 sierpnia 2020

Neuralink - podsumowanie prezentacji 2020

17 lipca 2019 roku odbyła się pierwsza prezentacja Neuralinka. Opisałem ją tutaj. Dziś w nocy przekonaliśmy się czego dokonała firma w ciągu ostatnich trzynastu miesięcy.


- Tak jak rok temu Elon stwierdził, że celem tej prezentacji jest zwabienie talentów do firmy.
- Na ten moment misją Neuralinka jest rozwiązywanie problemów z rdzeniem i mózgiem, w tym: Utrata pamięci, utrata słuchu, utrata wzroku, paraliż, depresja, bezsenność, ekstremalny ból, padaczka, zaburzenia lękowe, uzależnienia, udar, uszkodzenia mózgu
- Podkreślił, że znacznie bardziej toporne i prymitywne urządzenia poprawiły życie ponad 150 tysięcy ludzi.
- W przeciwieństwie do 2019 roku, obecnie “The Link” jest pojedynczym elementem zastępującym kawałek czaszki. Bez przewodu idącego do baterii/portu za uchem. Niewidoczny dla postronnych.
- Obecny model urządzenia posiada 1024 kanały, wymiary to 23x8mm, montowany “na równo” z czaszką. Posiada szereg urządzeń telemetrycznych - mierzy temperaturę, ciśnienie, posiada 6-osiowy IMU (inertial measurement unit), jest bezprzewodowy i ładowany indukcyjnie, całkowicie bezprzewodowy, posiada megabitową prędkość łącza.

- Chcą by implant Neuralinka mógł być wszczepiony w ciągu godziny, by pacjent mógł opuścić szpital tego samego dnia, wszystko bez znieczulenia ogólnego.
- Zaprezentował też robota, który miałby wykonać zabieg w całości - od nacięcia skalpu, otwarcia czaszki przez montaż sond, do zamknięcia rany. Robot był już używany, zabieg na mózgu jest bezkrwawy (!) - sondy są tak małe, że nie naruszają naczyń w mózgu.
- Elon przedstawił trzy świnki. Zdumiewające jak dużo chichotania wywoływały u miliardera.
- Joyce nie ma implantu. Zwykła świnka.
- Dorothy miała implant, ale został usunięty. To pokazało, że implant można usunąć bez szkody dla pacjenta.
- Virgil miał tremę i trzeba było poczekać zanim wyszedł do widowni. Kubełek z jedzeniem pomógł. Zaprezentowano feed na żywo z implantu. Według Elona były to sygnały czuciowe (węchowe) z ryjka Virgila.
- Wszystkie świnki wyglądały na zdrowe, można było dojrzeć bliznę ale nie widziałem zarysu implantu w czaszce.
- Kilku świnkom wszczepiono więcej niż jeden Neuralink.
- Na podstawie odczytów z Neuralinka z bardzo dobrą dokładnością można było przewidywać pozycje kończyn świnek (co jest elementem przywracania sprawności sparaliżowanym)

- Udało się też stymulować neurony za pomocą neuralinkowych nici.
- Każdy z 1024 kanałów może zarówno rejestrować aktywność neuronów i je stymulować.
- Urządzenie może działać cały dzień i naładować się w pełni w ciągu nocy. Zasięg 5-10 metrów.
- Neuralink otrzymał status “Breakthrough Device” od FDA w lipcu. Przyznaje się go urządzeniom, które w czasie testów przedklinicznych pokazały wielki potencjał do leczenia lub ulepszania istniejących terapii. Przyspiesza i ułatwia postęp prac nad terapiami tak by te szczególnie obiecujące mogły wcześniej pomóc ludziom.


Mój komentarz? Fenomenalny rozwój w ciągu roku. Pamiętajmy, że sondy wciąż są znacznie większe niż pojedynczy neuron. Niezwykle istotne jest to, że pokazano, iż można bezpiecznie usunąć urządzenie. Elektronika nie tylko potrafi się psuć, ale przede wszystkim może się starzeć. Więc perspektywa wymiany na nowszy, lepszy model, jest kusząca. Tym bardziej ważne jest, że Neuralink nie jest “wyrokiem”. Imponuje, że już teraz, na tak wczesnym etapie można dokonywać zabiegu bez ranienia mózgu.

Na krótką metę potencjał jest cudowny - leczenie niezwykle doskwierających dolegliwości. Na długą metę, potencjał jest nieograniczony.

Link do prezentacji: https://www.youtube.com/watch?v=DVvmgjBL74w




czwartek, 14 maja 2020

Neuralink zmieni wszystko


Obejrzałem ostatnio najnowszą rozmowę Joe Rogana z Elonem Muskiem. Nie będę ściemniał, po ostatnich wynurzeniach Elona na twitterze, po tym jak jego noworodek przebił siłę większości moich haseł, trochę bałem się tej rozmowy. Nie obyło się bez dwóch niespodzianek. Najważniejsza jest taka, że Elon jeszcze nie zwariował. Druga jest taka, że rozmowa ominęła niemal całkowicie kosmos a skupiła się na mózgu.

Impulsem do napisania notki był szok i niedowierzanie Rogana około 20tej minuty. Rogan może nie być ekspertem, ale to rozsądny i niegłupi człowiek, nawet jeśli nie zawsze się z nim zgadzam. Pomyślałem, że może warto napisać kilka słów o potencjale Neuralinka i interferjsów mózg-komputer (BMI) w ogóle.

Początkowym celem będzie pomoc ludziom z pewnymi ograniczeniami - przywracanie sprawności sparaliżowanym, wzroku niewidomym itd. Jeśli paraliż polega na przerwaniu nerwów gdzieś między mózgiem a kończyną (kończynami) to jeśli będziemy w stanie odczytywać w czasie rzeczywistym sygnały z neuronów znajdujących się na wąskim pasku naszego mózgu, na granicy płata czołowego i ciemieniowego, czyli w tak zwanej korze ruchowej, a następnie pobudzać nerwy w tych kończynach, możemy przywrócić sprawność pacjentowi. Jeśli połączenie będzie dwustronne, umożliwi również czucie. Analogicznie można by pomóc osobie z uszkodzonym nerwem wzrokowym - kora wzrokowa kryje się na potylicy zasada dokładnie tak sama.

To zdumiewająca i wspaniała perspektywa, ale to tylko drobna próbka możliwości BMI (Brain-Machine Interfaces, interfejsów mózg-komputer). To tak jakby powiedzieć, że komputery pozwalają na szybkie obliczanie wielkich liczb. To przecież jedynie ułamek ich możliwości…

Nasze mózgu ewoluowały “od środka do zewnątrz”. Takie uproszczenie pewnie wywołuje palpitacje u neurologów, ale może mi wybaczą... Najgłębiej w czaszce mamy tak zwany pień mózgu, który dba o to, żebyśmy oddychali, utrzymywali postawę, reguluje ciśnienie tętnicze, temperaturę, niektóre odruchy, odpowiada za przemianę materii itd. Wokół znajduje się układ limbiczny odpowiadający za emocje, motywację, strach, przyjemność i tak dalej. A już tak całkiem na wierzchu znajduje się kora mózgowa, która pozwala nam świadomie poruszać się, odbierać bodźce zmysłowe, a jej płat czołowy umożliwia nam myślenie, kombinowanie, planowanie i rysowanie komiksów o dziobakach.

Można powiedzieć, że już i tak jesteśmy cyborgami, korzystającymi z magicznych gadżetów, które dają dostęp do innych ludzi, wiedzy naszej cywilizacji, pomagają orientować się w terenie, zamawiać pizzę, skarpetki z dinozaurami, obrażać innych w internecie, wpisywać objawy chorób w google, oglądać netflixa itd. Ale interfejs między człowiekiem a jego cyber-rozszerzeniem jest bardzo, ale to bardzo lichy. Śmiganie kciukiem po ekranie, gadanie, czytanie i słuchanie… Obok widzicie obrazek Wait But Why, którego artykuł o Neuralinku opisuje to wszystkie sto razy lepiej niż ja (a jest tylko z 25 razy dłuższy). Radykalny pomysł Neuralinka jest taki - najwyższa pora na to, żeby mózg dostał kolejną warstwę.

Podstawową funkcją takiego interfejsu może być przywracanie lub naprawianie pewnych funkcji, które są dla nas naturalne. O tym napisałem na początku i już to wystarczyło by zszokować rozmówcę Muska. Warto przypomnieć, że takie rzeczy robimy już od lat - implanty ślimakowe odbierają dźwięki za pomocą elektroniki a następnie za pomocą elektrod stymulują nerwy słuchowe osób niesłyszących. Implanty DBS (deep-brain stimulation) pomagają chorym na Parkinsona, cierpiącym na OCD i epilepsję, dzięki elektrodom umieszczonym głęboko w mózgu i pobudzającym elektrycznie neurony.

Jeszcze daleka droga do tak drobnych elektrod by rejestrowały i pobudzały pojedyncze neurony. Mimo to wygląda na to, że Neuralink już wykonał skok dla całej dziedziny. Oprócz grafiki powyżej polecam wam lekturę mojego poprzedniego wpisu o Neuralinku. Czekam niecierpliwie na pierwsze wyniki działania ich “nici”. To raczkujący transhumanizm. Jak wspomniałem w poprzednim akapicie, prymitywne BMI już poprawiają życia ludzi. Nie potrafimy sobie nawet wyobrazić jakie możliwości będą oferować zaawansowane wersje.

Tytuł notki zainspirowany jest filmem Kurzgesagt “Genetic engineering will change everything”. W przypadku inżynierii genetycznej jesteśmy kilka kroków do przodu, ale obie dziedziny idą w tym samym kierunku - obie są na granicy stania się technologiami informatycznymi. Inżynieria genetyczna w zasadzie już nią jest. Potrafimy sekwencjonować DNA, możemy je również syntetyzować “literka po literce” (czytaj - zasada po zasadzie) i wycinać oraz wklejać w praktycznie dowolne miejsce nici genetycznej (CRISPR/Cas9). Narzędzia nie są jeszcze doskonałe, ale już dają nam wielką swobodę. Jest jednak cała masa dodatkowych utrudnień - ekspresja genów, złożoność procesów biologicznych - komórka i machina genetyczna to piekielnie skomplikowana rzecz.

Na tym tle mózg może okazać się w pewnym sensie prostszy. Gdy narzędzia będą dostatecznie zminiaturyzowane będzie tylko odczyt aktywności neuronów i stymulowanie jej. Będzie można w zasadzie zmieniać, leczyć i wykorzystywać dowolne funkcje mózgu. To jak wykorzystamy jedynki i zera będzie zależeć od nas. SMSowanie i kierowanie samochodem bez użycia rąk to pikuś. Porównując BMI do komputerów, możemy powiedzieć, że jesteśmy pomiędzy telegramem a prymitywnym telefonem. No może jesteśmy na etapie komputera ENIAC… W każdym Pac Man i komputer nawigacyjny Apollo są dopiero przed nami. Że nie wspomnę o tomografii, GPS, Google, modelowaniu komputerowym optymalizacjach, smartfonach itd.

Widząc pierwszy komputer można było się domyslić, że zastąpi on armię ludzi z kalkulatorami (excel), ale kto mógł wymyślić te wszystkie zastosowania, które otaczają nas każdego dnia i są częścią niemal każdej dziedziny życia? W zasadzie każda technologia informatyczna ma potencjał do wykładniczego rozwoju.

Dlatego tak bardzo podziałało na mnie zdumienie Joe Rogana na informację o potencjalnych leczniczych możliwościach. Tu nawet nie chodzi o granie na komputerze mózgiem czy wirtualną rzeczywistość, czy klimatyzację, która się włącza kiedy jest nam gorąco. Nie o gasnące światła, kiedy jest dla nas za jasno.

Neuralink to świat, gdzie kładąc się spać wydajesz polecenie - uśpij mnie na siedem godzin. Gdzie można nagrywać i przesyłać sny znajomym. Świat gdzie jedną myślą decydujesz, że od dzisiaj jarmuż smakuje jak lody pistacjowe a brokuły jak ser żółty. To zatarcie granicy gdzie kończę się “ja” a zaczyna świat dookoła.

Tak wiem, to straszne i przerażające. Ciekawe jak zareagowaliby John Mauchly i J. Presper Eckert (twórcy ENIACA) gdyby im powiedzieć jak bardzo zależni od komputerów będziemy za 70 lat.


Źródła:
Wait but why - Najlepszy tekst o Neuralinku (długi)
Mój poprzedni wpis o Neuralinku
Rozmowa Rogan-Musk (najnowsza)



środa, 17 lipca 2019

Neuralink - podsumowanie konferencji

Jakąś godzinkę temu Elon skończył prezentację niejako podsumowującą dwa lata pracy swojego najnowszego startupa Neuralink. Jego głównym celem jest stworzenie potężnego interfejsu pomiędzy mózgiem a komputerem. Oczywiście czeka nas jeszcze daleka droga, ale myślę, że to co już dokonali jest imponujące. Wpierw jednak - jeśli chcecie solidnie zrozumieć ideę Neuralinka to warto zapoznać się z tekstem Tima Urbana z Wait But Why z 2017. A jeśli chcecie podsumowania informacji z konferencji to zapraszam do lektury tutaj:


* Elon stwierdził, że głównym celem tej konferencji była rekrutacja. Neuralink ma przed sobą długą i trudną drogę i chce na niej mieć najlepsze umysły.

* Interfejs w postaci sieci małych elektrod ma być umieszczany na powierzchni mózgu za pomocą robota działającego podobnie do maszyny do szycia.

* Wstępnie procedura miałaby polegać na wywierceniu w czaszce otworu o średnicy 8mm tak by maszyna mogła nałożyć implant. Docelowo Elon chciałby, żeby dziurki były nieporównywalnie węższe i wykonywane przez laser. Marzy mu się, by procedura była kiedyś odpowiednikiem laserowej korekty wzroku - standardem o małej inwazyjności. Na ten moment dziurkę “zatyka się” sensorami.

* Zaznacza jednak, że oczywiście na początku celem Neuralinka są osoby z różnymi dolegliwościami - głównie sparaliżowane. Takie które z racji na swoje problemy chcą podjąć się takiej procedury, by polepszyć swój komfort życia.

* N1 sensor - zaprezentowana elektronika jest imponująco malutka, jeszcze bardziej imponujące są nici sensorów o szerokości od 4 do 6 mikrometrów. Maszyna może umieścić nawet tysiąc tychże w tkance mózgowej.

* Wiadomo było, że neuralink pracował ze szczurami, nawet zaprezentowano fotki szczura, któremu zaimplementowano 3072 sondy. Elon jednak odpalił niewielką wyraźnie niezaplanowaną bombkę, kiedy powiedział, że to “delikatny temat”, ale “małpa była w stanie kontrolować komputer swoim mózgiem”. Detali nie znamy. Wiemy, że Neuralink stara się obecnie o zgodę FDA na badania na ludziach i można liczyć, że pierwsze próby odbędą się jeszcze przed końcem 2020 roku.

* Dwie części prezentacji były poświęcone elektronice. Były szalenie imponujące - miniaturyzacja, niesamowicie mały pobór energii, dokładność odczytu… Oczywiście sensory w dalszym ciągu są znacznie większe od neuronów, ale według mózgów prowadzących prezentację, powinno być możliwe, by rozróżnić “spikes”, czyli sygnały aktywacji pojedynczych neuronów.

* Co chyba najciekawsze (przynajmniej w kontekście elektroniki), jeśli idzie o tempo działania, odczyt, odsianie szumu, konwersja sygnału analogowego na cyfrowy - wszystko to działa szybciej niż reakcje chemiczne w mózgu. Więc nawet jeśli jeszcze nie mamy idealnej rozdzielczości, to elektronika spokojnie może nadążać w czasie rzeczywistym za mózgiem.

* Co z tymi danymi? Przesłane do niewielkiego urządzenia zaimplantowanego za uchem mogą być przekazywane za pomocą BlueTooth do telefonu lub komputera. Odpowiednio obrobione mogą pozwolić na… cóż wszystko. Poruszanie protezą, stymulowanie nerwów za zerwanym rdzeniem kręgowym, obsługa komputera… Czas pokaże, ale możliwości wydają się nieograniczone. Od przywracania wzroku niewidomym, do wgrywania umiejętności rodem z matrixa.

* Podoba mi się, że kolejni naukowcy podkreślali, że Neuralink nie wyskoczył jak dżin z butelki, tylko że to efekt ponad stulecia neurologii.





Nagranie z konferencji
Strona Neuralink
Relacja The Verge
Relacja Bloomberga


Podoba Ci się to co robię? Wpłyń na rozwój strony i zostań patronem Węglowego.