][ Co widzimy na zdjęciu ][
Oto konkrecja polimetaliczna. To taki miks różnych metali, manganu, niklu, kobaltu, miedzi oraz litu czy innych pierwiastków ziem rzadkich. Powstanie konkrecji o typowym rozmiarze około 10cm trwa dziesiątki milionów lat. Oznacza to, że są one z naszej perspektywy surowcem nieodnawialnym. Można je znaleźć na dnie oceanów, mórz a nawet jezior. Od dawna były obiektem zainteresowania, ale ostatnio stały się jeszcze bardziej interesujące…
][ Powstawanie ][
Zaczyna się od jądra - fragmentu kości czy muszli, który opada na dno oceanu (najczęściej) cztery do sześciu kilometrów pod wodą. Tlen w wodzie reaguje z rozpuszczonymi jonami metalu np. żelaza czy manganu, jak i z jonami innych metali przemieszczającymi przez sypkie osady na dnie. W ten sposób pierwotne jądro pokrywają kolejne warstwy metali. Od momentu, gdy ludzie wyruszyli z Afryki i zasiedlili pozostałe kontynenty, przyrost na tych metalowych ziemniaczkach można porównać z grubością ludzkiego włosa.
][ Wartość ][
Strefa Clarion-Clippertona (CCZ) licząca cztery i poł miliona kilometrów kwadratowych, to tylko jeden z regionów oceanu bogatych w konkrecje polimetaliczne. Ocenia się, że w samej CCZ znajduje się 21 miliardów ton metali. W tym 6 miliardów ton manganu, 270 milionów ton niklu, 230 milionów ton miedzi, 50 milionów ton kobaltu.
Licząc bardzo zgrubnie, tylko te cztery pierwiastki mogłyby być warte sześć i pół biliona dolarów.
][ Nowe odkrycie ][
Wzmożone zainteresowanie tymi nodulami (konkrecjami) w ostatnich latach zaowocowało zaskakującym odkryciem, które zyskało bardzo medialną nazwę - ciemny tlen. Otóż jak się okazuje te, jak je nazywa Anton Petrov, oceaniczne ziemniaczki produkują tlen w kompletnych ciemnościach, czyli bez udziału fotosyntezy. Choć nie jest to jeszcze ostatecznie potwierdzone, wygląda na to, że nodule, niczym baterie wytwarzają napięcie, które powoduje elektrolizę wody, czyli rozbijanie jej na tlen i wodór. Niezależnie od mechanizmu wiemy, że te konkrecje odpowiadają za produkcję znacznych ilości “ciemnego tlenu” pozwalającego na istnienie ekosystemów o różnorodności porównywalnej z lasami tropikalnymi.
][ Pomysły na wydobycie ][
Już 1970 roku wiele instytucji i krajów interesowało się wydobyciem tych nodul. Już wtedy wiadomo było, że są one częscią oceanicznych ekosystemów. Sprawę uratował spadek cen metali pod koniec tamtej dekady, który skutecznie ukrócił dążenia do eksploatacji. Wykonano jednak pewne testowe wydobycia i wiecie co? Nawet dziś, dekady później, wciąż wyraźnie widać ślady tych prób, makroorganizmy nigdy się nie odrodziły, a mikroby odbudowały się tylko w ograniczonym stopniu.
Wzrost zainteresowania elektryfikacją transportu ożywiło na nowo zainteresowanie tymi surowcami. Doprowadziło ono póki co, między innymi, do wspomnianego wyżej odkrycia. Planowane wydobycie polegałoby na oraniu dna oceanu łazikiem, podobnym do kombajnu zbierającego ziemniaki. Po wstępnej separacji mułu od nodul, zmielone żyjątka i osad byłyby wypluwane jako chmura syfu, a metalowe ziemniaczki transportowane na powierzchnię. Tam statek lub platforma już dokładniej oddzielałaby się nodule od szlamu. Szlam trafiłby do wody na głębokości około 1000 metrów dodatkowo zakłócając środowisko oceanu.
Regiony gdzie występują te nodule są relatywnie spokojne i ciche, więc poza dewastowaniem środowiska, odcięciem jednego z istotnych źródeł tlenu, zasyfieniem wody, dochodzi jeszcze potencjalne zanieczyszczenie wód hałasem.
][ Lodowe księżyce ][
Proces powstawania tych nodul jest dość prosty, więc całkiem możliwe, że coś podobnego istnieje pod oceanami Europy i Enceladusa. Tlen jest podstawą wielokomórkowego życia. Niemal wszystkie organizmy wielokomórkowe potrzebują tlenowego oddychania by podtrzymać funkcje życiowe (nie bez powodu w mojej książce wspominam o tlenowym szowinizmie obok węglowego). Kusi zatem perspektywa, że w tych ciemnych wodach, które i tak już uznawano za obiecujące cele poszukiwania życia, znajduje się niezależne od światła źródło tlenu.
Mogłoby to otworzyć dodatkowe drzwi dla bardziej złożonych form życia. Szczególnie w przypadku Enceladusa, gdzie dzięki kriowulkanom wiemy, że płynny ocean ma kontakt ze skalistym jądrem.
][ Dziś i jutro ][
Pomijając ciekawe implikacje ciemnego tlenu cały temat jest dość przerażający. Od kilku lat rośnie zainteresowanie górnictwem morskim. ISA (International Seabed Authority) nie wydała jeszcze żadnej licencji na komercyjne wydobycie, udzielono jednak ponad 30 licencji badawczych na powierzchni 1,5 miliona kilometrów kwadratowych.
Republika Nauru - mały i relatywnie biedny kraj powołał się swojego czasu na “Two-Year Rule”, przepis, który wymaga, by ISA albo ustaliła reguły eksploatacji dna oceanu, albo zaakceptowała aplikację górnictwa morskiego. Dlaczego to zrobili? Bo naciska ich kanadyjska korporacja The Metals Company. Dlaczego? Bo firmie tej, bardzo się spieszy. Przekonali inwestorów, że rychło trafią na giełdę i rozpoczną prace wydobywcze.
Nauru jest tu niejako słupem dla korporacji, która dużo mówi o zrównoważonej przyszłości i o pożytku dla Nauru i całej ludzkości, ale dość oczywiste jest, że Nauru przy odrobinie szczęscia dostanie ochłapy. W przypadku The Metals Company być może silniej niż chciwość, działa strach przed gniewem udziałowców…
Ostatnie odkrycie pokazało, że nasza wiedza o ekosystemie morskim jest wciąż mocno ograniczona. Systemy podmorskie przez miliony lat cieszyły się niezwykle stabilnymi warunkami. Nasza planeta cieszyła się bardzo stabilnym okresem jako całość, ale środowisko podmorskie było jeszcze bardziej niezmienne, co czyni je tym bardziej wrażliwym na nagłe zakłócenia.
Górnictwo morskie ledwie przymierza się do raczkowania. Jest to może ostatni dzwonek by je powstrzymać. Jednocześnie to temat, który dość łatwo poddawać greenwashingowi wmawiać, że to przecież dla dobra planety, że to wydobycie pomoże w elektryfikacji transportu. Choć żyjemy w czasach post-prawdy i masowej dezinformacji, pozostaje mieć nadzieję, że rozsądek wygra. I nie jest to nadzieja bezpodstawna. Nie chodzi mi o petycję podpisaną przez siedmiuset naukowców morskich i ekspertów. Producenci samochodów tacy jak BMW, Volvo, Renault czy Rivian poparli dziesięcioletnie moratorium na eksploatację podmorskich złóż (jednocześnie wszyscy, w własnym interesie ograniczają udział rzadkich metali w swoich bateriach). Google, Microsoft i Samsung wręcz obiecały nie nie kupować tak pozyskanych metali. Potępienie i wniosek o wstrzymanie się z górnictwem morskim wyraziła też Komisja Europejska i szereg krajów od Kanady (kraj w którym powstała The Metals Company) po Nową Zelandię. Obiecujące.
Źródła:
Biological effects 26 years after simulated deep-sea mining
Evidence of dark oxygen production at the abyssal seafloor
Nature's batteries at the bottom of the ocean! - Just have a think
Metallic Rocks That Companies Want to Mine Produce Tons of Oxygen in the Ocean - Anton Petrov
The Truth about Deep Sea Mining - Real Engineering
Deep Sea Conservation Coalition - Deep Sea Conservation Coalition
The race to mine the bottom of the ocean - Vox
Two-year countdown for deep seabed mining
Międzynarodowa Organizacja Dna Morskiego
https://seabedminingsciencestatement.org/ - petycja
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oceany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oceany. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 sierpnia 2024
Groźny skarb na dnie oceanu
poniedziałek, 13 listopada 2017
Biała śmierć
Tekst opublikowany w Nowej Fantastyce 8/2016.
Wykładniczy rozwój cywilizacji ludzkiej oznacza, że choć anatomicznie współczesny człowiek liczy sobie około dwieście tysięcy lat, to prawdziwy początek cywilizacji dało nam rolnictwo, jakieś dwanaście tysięcy lat temu. Mimo to, jeszcze tysiąc lat temu było nas raptem kilkaset milionów (zależnie od szacunków od 250 do 400) i mało kto, nawet zasiadając na Księżycu, mógłby dostrzec nas lub nasz wpływ na planetę. Dopiero odkrycie elektryczności i paliw kopalnych w XIX wieku sprawiło, że nie tylko jesteśmy dostrzegalni, ale wręcz odciskamy coraz bardziej dotkliwe piętno na Ziemi. Jednocześnie, współczesne rafy koralowe rosły przez ostatnie dziesięć tysięcy lat. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że uda się nam je wykończyć w ciągu raptem pięćdziesięciu.
Choć stanowią one tylko jedną dziesiątą jednego procenta dna morskiego, aż jedna czwarta gatunków morskich polega na nich jako źródle pożywienia i schronienia. Jednocześnie są to wyjątkowo wrażliwe ekosystemy. Koralowce reagują na czynniki takie jak wyższa temperatura, niedobór tlenu, zanieczyszczenia i inne, poprzez wydalenie alg z którymi żyją w symbiozie. To właśnie symbiotyczne algi nadają kolor koralowcom i zapewniają im pożywienie. Pozbawione mikroskopijnych organizmów rafy stają się trupioblade, słabe i są podatne na choroby i śmierć.
W ciągu ostatnich dwóch dekad na całym świecie dochodziło do epizodów tak zwanego bielenia raf. Większość ma zasięg lokalny - w 2005 jedno z nich doprowadziło do zagłady ponad połowy raf na Karaibach. Trzy z nich miały zasięg globalny. Jedno, w 1998, doprowadziło do zagłady 16% raf na świecie. Kolejne nastąpiło po szczególnie silnym El Nino w 2010. Dlatego nie jest zaskakujące, że rekordowe El Nino z przełomu 2015 i 2016 pociągnęło za sobą trwający właśnie, najbardziej dewastujący epizod bielenia raf w znanej historii. [Update - bielenie rozciągnęło się na 2017, dotknęło ponad 90% Wielkiej Rafy Koralowej i przyniosło śmierć od 29% do 50% koralowcom.]
Globalne ocieplenie kojarzy się głównie z ociepleniem atmosfery, ale w rzeczywistości ponad dziewięćdziesiąt procent nadwyżkowego ciepła wywołanego zmianami klimatycznymi pochłaniają oceany. Jeśli los co czwartego gatunku morskiego nie leży komuś na sercu, pewnie nie przejmie się też, że rozgrywająca się właśnie tragedia dotyczy wartego trzydzieści miliardów dolarów rocznie biznesu karmiącego pół miliarda ludzi. Ale spokojna głowa - tegoroczne bielenie powinno dotknąć niecałych czterdziestu procent koralowców na planecie. Toż to nawet nie połowa! Ponadto bielenie nie musi być wyrokiem - czasem koralowce mogą wydobrzeć. Szanse na to może zwiększyć brak zanieczyszczeń i racjonalna eksploatacja łowisk.
Około 12% powierzchni lądowej Ziemi to tereny pod ochroną. W przypadku oceanów i mórz raptem jeden procent objęty jest ochroną. Ułamek ten jednakże nie ma zbytniego znaczenia, bo globalne ocieplenie nie uznaje granic i obszarów. Jesteśmy na prostej drodze by do 2040 roku stracić wszystkie rafy. Bez nich ryby, które polegały na trójwymiarowej strukturze koralowców by chornić się przed drapieżnikami wyginą, zniknie ogrom terenów lęgowych i żerowisk. Poza oczywistymi konsekwencjami tej katastrofy naukowcy kreślą cały szereg ponurych scenariuszy drugorzędnych efektów i spodziewają się, że nie przewidzieli równie wielu.
Problemem nie jest zmiana, bo nasza planeta od zawsze była dynamicznym miejscem. Problemem jest tempo tych zmian. Przyroda nie jest w stanie nadążyć. Dwutlenek węgla grozi nam nie tylko zatrzymując więcej ciepła na Ziemi, ale i zakwaszając oceany. Rabunkowe połowy ryb doprowadzają do lokalnych eksplozji populacji zooplanktonu, który pochłania za dużo tlenu i “dusi” rafy, dodatkowo potęgując bielenie. Prawdziwe problemy pojawią się jednak, gdy kwaśny ocean zdziesiątkuje populację fitoplanktonu. Te mikroskopijne organizmy roślinne odpowiadają za co najmniej połowę (a według niektórych szacunków nawet 85%) światowej produkcji tlenu.
Słaby ze mnie podróżnik. Mając wybór celuję w chłodniejsze regiony. Ale ostatnio myślę, że może warto przed 2040 zobaczyć rafę koralową. Póki jeszcze są. I zanim się podusimy.
Źródła:
USA Today - "second year in a row"
AccuWeather - "zero prospect of recovery"
The Guardian - "worse than expected"
Independent - "Great Barrier Reef being killed"
Wykładniczy rozwój cywilizacji ludzkiej oznacza, że choć anatomicznie współczesny człowiek liczy sobie około dwieście tysięcy lat, to prawdziwy początek cywilizacji dało nam rolnictwo, jakieś dwanaście tysięcy lat temu. Mimo to, jeszcze tysiąc lat temu było nas raptem kilkaset milionów (zależnie od szacunków od 250 do 400) i mało kto, nawet zasiadając na Księżycu, mógłby dostrzec nas lub nasz wpływ na planetę. Dopiero odkrycie elektryczności i paliw kopalnych w XIX wieku sprawiło, że nie tylko jesteśmy dostrzegalni, ale wręcz odciskamy coraz bardziej dotkliwe piętno na Ziemi. Jednocześnie, współczesne rafy koralowe rosły przez ostatnie dziesięć tysięcy lat. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że uda się nam je wykończyć w ciągu raptem pięćdziesięciu.
Choć stanowią one tylko jedną dziesiątą jednego procenta dna morskiego, aż jedna czwarta gatunków morskich polega na nich jako źródle pożywienia i schronienia. Jednocześnie są to wyjątkowo wrażliwe ekosystemy. Koralowce reagują na czynniki takie jak wyższa temperatura, niedobór tlenu, zanieczyszczenia i inne, poprzez wydalenie alg z którymi żyją w symbiozie. To właśnie symbiotyczne algi nadają kolor koralowcom i zapewniają im pożywienie. Pozbawione mikroskopijnych organizmów rafy stają się trupioblade, słabe i są podatne na choroby i śmierć.
W ciągu ostatnich dwóch dekad na całym świecie dochodziło do epizodów tak zwanego bielenia raf. Większość ma zasięg lokalny - w 2005 jedno z nich doprowadziło do zagłady ponad połowy raf na Karaibach. Trzy z nich miały zasięg globalny. Jedno, w 1998, doprowadziło do zagłady 16% raf na świecie. Kolejne nastąpiło po szczególnie silnym El Nino w 2010. Dlatego nie jest zaskakujące, że rekordowe El Nino z przełomu 2015 i 2016 pociągnęło za sobą trwający właśnie, najbardziej dewastujący epizod bielenia raf w znanej historii. [Update - bielenie rozciągnęło się na 2017, dotknęło ponad 90% Wielkiej Rafy Koralowej i przyniosło śmierć od 29% do 50% koralowcom.]
Globalne ocieplenie kojarzy się głównie z ociepleniem atmosfery, ale w rzeczywistości ponad dziewięćdziesiąt procent nadwyżkowego ciepła wywołanego zmianami klimatycznymi pochłaniają oceany. Jeśli los co czwartego gatunku morskiego nie leży komuś na sercu, pewnie nie przejmie się też, że rozgrywająca się właśnie tragedia dotyczy wartego trzydzieści miliardów dolarów rocznie biznesu karmiącego pół miliarda ludzi. Ale spokojna głowa - tegoroczne bielenie powinno dotknąć niecałych czterdziestu procent koralowców na planecie. Toż to nawet nie połowa! Ponadto bielenie nie musi być wyrokiem - czasem koralowce mogą wydobrzeć. Szanse na to może zwiększyć brak zanieczyszczeń i racjonalna eksploatacja łowisk.
Około 12% powierzchni lądowej Ziemi to tereny pod ochroną. W przypadku oceanów i mórz raptem jeden procent objęty jest ochroną. Ułamek ten jednakże nie ma zbytniego znaczenia, bo globalne ocieplenie nie uznaje granic i obszarów. Jesteśmy na prostej drodze by do 2040 roku stracić wszystkie rafy. Bez nich ryby, które polegały na trójwymiarowej strukturze koralowców by chornić się przed drapieżnikami wyginą, zniknie ogrom terenów lęgowych i żerowisk. Poza oczywistymi konsekwencjami tej katastrofy naukowcy kreślą cały szereg ponurych scenariuszy drugorzędnych efektów i spodziewają się, że nie przewidzieli równie wielu.
Problemem nie jest zmiana, bo nasza planeta od zawsze była dynamicznym miejscem. Problemem jest tempo tych zmian. Przyroda nie jest w stanie nadążyć. Dwutlenek węgla grozi nam nie tylko zatrzymując więcej ciepła na Ziemi, ale i zakwaszając oceany. Rabunkowe połowy ryb doprowadzają do lokalnych eksplozji populacji zooplanktonu, który pochłania za dużo tlenu i “dusi” rafy, dodatkowo potęgując bielenie. Prawdziwe problemy pojawią się jednak, gdy kwaśny ocean zdziesiątkuje populację fitoplanktonu. Te mikroskopijne organizmy roślinne odpowiadają za co najmniej połowę (a według niektórych szacunków nawet 85%) światowej produkcji tlenu.
Słaby ze mnie podróżnik. Mając wybór celuję w chłodniejsze regiony. Ale ostatnio myślę, że może warto przed 2040 zobaczyć rafę koralową. Póki jeszcze są. I zanim się podusimy.
Źródła:
USA Today - "second year in a row"
AccuWeather - "zero prospect of recovery"
The Guardian - "worse than expected"
Independent - "Great Barrier Reef being killed"
poniedziałek, 26 października 2015
"Cześć, i dzięki za ryby"
Dawno nie było nic o klimacie (no chyba, że czytacie Zastrzyk Przyszłości w Nowej Fantastyce). Do końca roku zostały jeszcze dwa miesiące, ale mało kto ma wątpliwości, że 2015 będzie najgorętszym od 1880 roku. Mieliśmy drugi najgorętszy styczeń w historii i trzeci najgorętszy kwiecień. Luty, marzec, maj, czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień były gorętsze niż kiedykolwiek w historii pomiarów.
Choć zmiany klimatyczne lokalnie wywołają ostrzejsze zimy, to praktycznie nie ma już możliwości żeby ostatnie miesiące roku przeszkodziły w tym by 2015 rok był rekordowym. Nic w tym dziwnego - globalne temperatury rosną (głuche na zaklinających rzeczywistość denialistów, twierdzących, że ocieplenie ustało w 1998). Do tego w tym roku przypadło wyjątkowo silne El Nino na Pacyfiku. Niestety gorąc to tylko jeden z naszych problemów i to raczej nie najpoważniejszy, a jedynie taki, który potrafimy precyzyjnie śledzić.
Indonezja stoi w ogniu. Katastrofa jest rezultatem gospodarki żarowej - koszmarnego wypalania lasów w celu późniejszej intensywnej uprawy na ich miejscu. W połączeniu ze szczególnie dotkliwą suchą porą doprowadziło to do absurdalnych strat, szacowanych na abstrakcyjną kwotę $50 miliardów dolarów. Kwota ta obejmuje jedynie gospodarkę, pomija konsekwencje dla zdrowia obywateli. Ocenia się, że niemal trzydzieści milionów ludzi w samej tylko Indonezji oddycha ciężko zanieczyszczonym powietrzem. PSI to indeks zanieczyszczenia powietrza (pewnie znany wielu mieszkańcom Krakowa) w którym wartości do 50 są bezpieczne, powyżej 100 są niezdrowe, powyżej 200 bardzo niezdrowe, a powyżej 300 niebezpieczne. W Krakowie często zdarza się wartość 250 dla cząsteczek PM10 (jedna ze składowych PSI). W Pekinie sięga alarmujących 800. W Indonezji w tym roku padł rekord… 2300. Już teraz zarejestrowano ponad 140 tysięcy zgłoszeń dolegliwości oddechowych.
To jednak nie wszystko. Do podobnej klęski doszło w 1997 roku. Bardzo silnie odbiła się na populacji pszczół, co w efekcie uderzyło w rolnictwo - ucierpiały uprawy cebuli, pomidorów, ziemniaków, bakłażanów, arbuzów i wielu innych roślin. Minęły trzy lata zanim rolnictwo wydobrzało. Tegoroczna klęska przypuszczalnie będzie znacznie bardziej dotkliwa. Już teraz krążą głosy, że prawdopodobnie to największa katastrofa środowiskowa XXI-wieku, przyćmiewająca eksplozję Deepwater Horizon z 2010. Zdjęcia NASA pokazują południowo-wschodnią Azję okrytą dymem. Szacuje się, że od końca czerwca do tej pory pożary wyemitowały 600 milionów ton gazów cieplarnianych. Wartość porównywalna z rocznymi emisjami Niemiec.
Jakby powyższego było mało, w tym miesiącu opublikowano analizę ponad sześciuset badań oceanów. Wyłania się z niej obraz różnych środowisk i czynników oraz ich wpływu na faunę i florę morską. Jest to obraz przytłaczający. Morski łańcuch pokarmowy ulegnie załamaniu. Wąska grupa gatunków przetrwa w cieplejszych i zakwaszonych CO2 wodach. Plankton prawdopodobnie będzie dobrze się rozwijać, ale nie przełoży się to na kolejne ogniwa łańcucha. Mniejsza ilość zooplanktonu i mniejszych ryb zagłodzi te większe. Szybszy metabolizm w ciepłej wodzie, większe zapotrzebowanie na żywność zderzy się z mniejszą ilością żywności dla większych ryb, które są podstawą gospodarki morskiej. Dwie trzecie populacji tej planety zamieszkuje tereny przybrzeżne. Dla miliarda ludzi ryby to główne źródło białka zwierzęcego. Dla trzech miliardów stanowią 20% tych białek. Katastrofa w oceanach najmocniej uderzy w kraje rozwijające się, ale nie ma wątpliwości - ucierpi cała planeta.
Na ten moment ludzkości pozostaje damage control. Możemy zapomnieć o zapobieganiu kataklizmowi klimatycznemu. Mam nadzieję, że ta świadomość sprawi, że szczyt klimatyczny ONZ w grudniu tego roku, zaowocuje zdecydowanymi działaniami.
Źródła:
http://www.nytimes.com/2015/10/22/science/2015-likely-to-be-hottest-year-ever-recorded.html
http://www.theguardian.com/us-news/2015/sep/17/2015-hottest-year-on-record-noaa
http://www.sciencealert.com/pioneering-review-of-632-ocean-studies-says-marine-food-chain-will-collapse
http://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/climate-change-key-in-syrian-conflict-and-it-will-trigger-more-war-in-future-10081163.html
http://jakartaglobe.beritasatu.com/opinion/erik-meijaard-indonesias-fire-crisis-biggest-environmental-crime-21st-century/
http://www.salon.com/2015/10/20/neil_degrasse_tyson_lets_the_science_deniers_have_it_the_beginning_of_the_end_of_an_informed_democracy/
https://www.msc.org/healthy-oceans/the-oceans-today/fish-as-food
(New York Times, na podstawie danych NOAA)
Choć zmiany klimatyczne lokalnie wywołają ostrzejsze zimy, to praktycznie nie ma już możliwości żeby ostatnie miesiące roku przeszkodziły w tym by 2015 rok był rekordowym. Nic w tym dziwnego - globalne temperatury rosną (głuche na zaklinających rzeczywistość denialistów, twierdzących, że ocieplenie ustało w 1998). Do tego w tym roku przypadło wyjątkowo silne El Nino na Pacyfiku. Niestety gorąc to tylko jeden z naszych problemów i to raczej nie najpoważniejszy, a jedynie taki, który potrafimy precyzyjnie śledzić.
Indonezja stoi w ogniu. Katastrofa jest rezultatem gospodarki żarowej - koszmarnego wypalania lasów w celu późniejszej intensywnej uprawy na ich miejscu. W połączeniu ze szczególnie dotkliwą suchą porą doprowadziło to do absurdalnych strat, szacowanych na abstrakcyjną kwotę $50 miliardów dolarów. Kwota ta obejmuje jedynie gospodarkę, pomija konsekwencje dla zdrowia obywateli. Ocenia się, że niemal trzydzieści milionów ludzi w samej tylko Indonezji oddycha ciężko zanieczyszczonym powietrzem. PSI to indeks zanieczyszczenia powietrza (pewnie znany wielu mieszkańcom Krakowa) w którym wartości do 50 są bezpieczne, powyżej 100 są niezdrowe, powyżej 200 bardzo niezdrowe, a powyżej 300 niebezpieczne. W Krakowie często zdarza się wartość 250 dla cząsteczek PM10 (jedna ze składowych PSI). W Pekinie sięga alarmujących 800. W Indonezji w tym roku padł rekord… 2300. Już teraz zarejestrowano ponad 140 tysięcy zgłoszeń dolegliwości oddechowych.
To jednak nie wszystko. Do podobnej klęski doszło w 1997 roku. Bardzo silnie odbiła się na populacji pszczół, co w efekcie uderzyło w rolnictwo - ucierpiały uprawy cebuli, pomidorów, ziemniaków, bakłażanów, arbuzów i wielu innych roślin. Minęły trzy lata zanim rolnictwo wydobrzało. Tegoroczna klęska przypuszczalnie będzie znacznie bardziej dotkliwa. Już teraz krążą głosy, że prawdopodobnie to największa katastrofa środowiskowa XXI-wieku, przyćmiewająca eksplozję Deepwater Horizon z 2010. Zdjęcia NASA pokazują południowo-wschodnią Azję okrytą dymem. Szacuje się, że od końca czerwca do tej pory pożary wyemitowały 600 milionów ton gazów cieplarnianych. Wartość porównywalna z rocznymi emisjami Niemiec.
(NASA)
Jakby powyższego było mało, w tym miesiącu opublikowano analizę ponad sześciuset badań oceanów. Wyłania się z niej obraz różnych środowisk i czynników oraz ich wpływu na faunę i florę morską. Jest to obraz przytłaczający. Morski łańcuch pokarmowy ulegnie załamaniu. Wąska grupa gatunków przetrwa w cieplejszych i zakwaszonych CO2 wodach. Plankton prawdopodobnie będzie dobrze się rozwijać, ale nie przełoży się to na kolejne ogniwa łańcucha. Mniejsza ilość zooplanktonu i mniejszych ryb zagłodzi te większe. Szybszy metabolizm w ciepłej wodzie, większe zapotrzebowanie na żywność zderzy się z mniejszą ilością żywności dla większych ryb, które są podstawą gospodarki morskiej. Dwie trzecie populacji tej planety zamieszkuje tereny przybrzeżne. Dla miliarda ludzi ryby to główne źródło białka zwierzęcego. Dla trzech miliardów stanowią 20% tych białek. Katastrofa w oceanach najmocniej uderzy w kraje rozwijające się, ale nie ma wątpliwości - ucierpi cała planeta.
Na ten moment ludzkości pozostaje damage control. Możemy zapomnieć o zapobieganiu kataklizmowi klimatycznemu. Mam nadzieję, że ta świadomość sprawi, że szczyt klimatyczny ONZ w grudniu tego roku, zaowocuje zdecydowanymi działaniami.
Źródła:
http://www.nytimes.com/2015/10/22/science/2015-likely-to-be-hottest-year-ever-recorded.html
http://www.theguardian.com/us-news/2015/sep/17/2015-hottest-year-on-record-noaa
http://www.sciencealert.com/pioneering-review-of-632-ocean-studies-says-marine-food-chain-will-collapse
http://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/climate-change-key-in-syrian-conflict-and-it-will-trigger-more-war-in-future-10081163.html
http://jakartaglobe.beritasatu.com/opinion/erik-meijaard-indonesias-fire-crisis-biggest-environmental-crime-21st-century/
http://www.salon.com/2015/10/20/neil_degrasse_tyson_lets_the_science_deniers_have_it_the_beginning_of_the_end_of_an_informed_democracy/
https://www.msc.org/healthy-oceans/the-oceans-today/fish-as-food
Subskrybuj:
Posty (Atom)



