Postaram się, żeby to był wpis krótki, bo jak już mam pisać, to wolałbym poświęcać czas wielkim głowonogom. No ale Pomarańczowy Król zdefekował się na twitterze, zasiał coś głupiego i chciałbym szybko wyjaśnić o co chodzi.
Trump odtrąbił, wycofanie tak zwanego scenariusza RCP8.5 jako ostateczną klęskę tych wszystkich rzeczy związanych z klimatem, ekologią i w ogóle zielenią. Szkoda czasu na przytaczanie czy tłumaczenie tego steku bzdur. Zamiast tego spróbuję jak najzwięźlej opisać co to jest RCP8.5 i co się stało.
Scenariusze RCP (representative concentration pathways) wprowadzono około 2009 roku, gdy powstawał piąty raport IPCC. Nakreślono wówczas cztery ścieżki jakimi potencjalnie mogło podążyć “wymuszenie radiacyjne”, czyli zmiana bilansu energetycznego Ziemi względem roku 1750. W 2011 roku oszacowano jego wartość na 2.3 W/m² (zawierało się w tym zarówno ocieplające działanie gazów cieplarnianych jak i chłodzący wpływ aerozoli, zmiany aktywności słonecznej, pyły wulkaniczne itd). Warto tu wspomnieć, że wymuszenia naturalne były 50x mniejsze od czynników ludzkich.
Możecie o tym nie wiedzieć, ale IPCC, co do zasady jest ekstremalnie zachowawcze. To dlatego, że każde “przesadne”, nadmiernie alarmistyczne stwierdzenie spotyka się zawsze z nieproporcjonalną histerią ze strony środowisk nazwijmy to “kopalnianych”. Stąd najgorszy scenariusz, RPC8.5 zakładał po prostu przedłużenie ówczesnego toru ludzkiego wpływu na klimat, co oznaczałoby, że do roku 2100 wymuszenie radiacyjne osiągnie poziom 8.5 W/m². Domyślacie się jaką wartość mógł zakładać scenariusz RCP2.6… Żebyście zrozumieli jak ekstremalnie optymistyczny był ten scenariusz, wystarczy chyba, że powiem, że już w 2019 osiągnęliśmy wartość 2.72 W/m². Oczywiście to nic nie znaczy, bo RCP2.6 zakładał ogromne wysiłki i technologie wyłapywania CO2 w związku z czym poziom CO2 w atmosferze miał dobić na chwilę do 450ppm (dziś 430ppm) i potem sukcesywnie maleć. W pierwszych latach emisje wręcz przebiły wspomniany “najgorszy scenariusz”.
Nastał jednak rok 2026 i sprawy przybrały… mniej katastroficzny obrót i coś, co niemal dwie dekady temu opisywano mianem “business as usual” przestało nim być. Na przekór staraniom pewnych sił, postępuje elektryfikacja i dekarbonizacja. Globalnie emisje rosną coraz wolniej, a Chiny prawdopodobnie właśnie minęły szczyt i w tym roku ich emisje powinny zacząć spadać.
To nie oznacza, że IPCC to banda oszustów. Nie oznacza, że katastrofa klimatyczna to jakaś ściema. Nie oznacza to, że wszystko jest OK. To tylko oznacza, że potencjalnie wyjęliśmy głowę z tyłka na tyle by zaczerpnąć trochę powietrza. To, że potencjalnie unikniemy apokaliptycznej przyszłości, nie znaczy, że nie nastąpi katastrofa. Obecnie jesteśmy na kursie w kierunku dystopii. Może jeśli w dalszym ciągu będziemy ciągnąć w kierunku lepszych scenariuszy unikniemy jej na rzecz jakkolwiek ograniczonej tragedii.
Przebiliśmy już jeden stopień ocieplenia. Obecnie szacuje się je na ok 1,3°C. Gnamy w kierunku 1,5°C. Porozumienia Paryskie miały na celu utrzymanie ocieplenia poniżej dwóch stopni i wysiłki by ograniczyć je do 1,5°C. Na ten moment te optymistyczne scenariusze oscylują między 1,5°C a 2,4°C.
Podsumowując, ze stołu zniknął najgorszy scenariusz. Stół nadal się pali. Ale to w pewnym sensie dobrze i może wskrzesić odrobinę optymizmu. A przynajmniej motywację do działania. Jeśli nie przemawia do Was termometr Climate Action Trackera, to może grafika Guido Kuehna z piłą tarczową podziała lepiej.
Jest źle. Bardzo źle. Ale wciąż możemy działać. Raczej nie uda się uniknąć paskudnych konsekwencji, ale odpuszczenie byłoby zgubne. Różnica między 1,5°C a 2°C to 10cm w poziomie mórz. To 9% spadku upraw pszenicy w regionach tropikalnych zamiast 16% spadku. To miesiąc fal upałów rocznie zamiast półtora miesiąca fal upałów. To zagrożenie dla 90% raf koralowych a nie dla 98%. Każda cegiełka w walce z katastrofą klimatyczną ma znaczenie. Elektrownia jądrowa zbudowana na czas może uratować część atoli składających się na Wyspy Salomona. Szybsza elektryfikacja ruchu samochodowego może trochę zmniejszyć liczbę osób dotkniętych głodem. Świadomość z czym mamy do czynienia może wpływać na wyniki wyborów a te na politykę, która może wpłynąć na te najbogatsze 10%, którzy emitują połowę gazów cieplarnianych, gdy najbiedniejsza połowa emituje zaledwie 10% emisji.
Jak już poszedłem w tak podniosły ton, to zakończę cytatem z Nicka Fury: “Tak długo jak nie nastąpi koniec świata, będziemy działać tak, jakby miał się dalej kręcić”.
Garść linków:
Climate Goals Explained
CAT Thermomether
Co postanowiono w Paryżu
Mecz o honor
Co nowego w klimacie - zapowiedź nowego raportu IPCC
Fatalna ścieżka
Ta poztywna notka o klimacie w 2025
Jest źle. Bardzo źle. Ale wciąż możemy działać. Raczej nie uda się uniknąć paskudnych konsekwencji, ale odpuszczenie byłoby zgubne. Różnica między 1,5°C a 2°C to 10cm w poziomie mórz. To 9% spadku upraw pszenicy w regionach tropikalnych zamiast 16% spadku. To miesiąc fal upałów rocznie zamiast półtora miesiąca fal upałów. To zagrożenie dla 90% raf koralowych a nie dla 98%. Każda cegiełka w walce z katastrofą klimatyczną ma znaczenie. Elektrownia jądrowa zbudowana na czas może uratować część atoli składających się na Wyspy Salomona. Szybsza elektryfikacja ruchu samochodowego może trochę zmniejszyć liczbę osób dotkniętych głodem. Świadomość z czym mamy do czynienia może wpływać na wyniki wyborów a te na politykę, która może wpłynąć na te najbogatsze 10%, którzy emitują połowę gazów cieplarnianych, gdy najbiedniejsza połowa emituje zaledwie 10% emisji.
Jak już poszedłem w tak podniosły ton, to zakończę cytatem z Nicka Fury: “Tak długo jak nie nastąpi koniec świata, będziemy działać tak, jakby miał się dalej kręcić”.
Garść linków:
Climate Goals Explained
CAT Thermomether
Co postanowiono w Paryżu
Mecz o honor
Co nowego w klimacie - zapowiedź nowego raportu IPCC
Fatalna ścieżka
Ta poztywna notka o klimacie w 2025


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz