Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gościnnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gościnnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 stycznia 2023

Czy kosmos, nauka i technologie w filmach Awatar mają sens?

Zapraszam Was do zapoznania się z rozmową na temat dwóch części Awatara, jaką odbyliśmy razem z Radkiem z "We Need More Space":



Możecie dać znać, jakie jeszcze filmy lub seriale warto by omówić w podobny sposób.


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

4 powody, dla których praca na platformach wiertniczych może stać się ekstremalnym wyzwaniem

Kilkaset milionów litrów ropy naftowej rozlewa się na powierzchni akwenu morskiego. Niektórzy ostatkami sił próbują skakać ku nieznanej otchłani oceanu, by wydostać się z zabójczych płomieni. Nieświadome sytuacji ryby i ssaki oceaniczne kryją się w zakątkach swoich domostw. Ogień coraz bardziej pochłania unoszącą się na wodzie konstrukcję. Czyż to nie ironia? Dlaczego praca na platformach wiertniczych może być aż tak niebezpieczna?

źródło: South China Morning Post


#1
Pożary i eksplozje

Wydawałoby się, że katastrofa Titanica w pewien sposób nauczyła wilki morskie szczególnej ostrożności i dała do myślenia, że warto brnąć wedle zasady „przezorny zawsze ubezpieczony”. A tym samym, że symptomy nadchodzącej katastrofy, która może odebrać życie setek ludzi, więcej nie zostaną zignorowane. Cóż… nic bardziej mylnego.

Zatoka Meksykańska, rok 2010. Zaplanowano przesunięcie platformy Deepwater Horizon, by móc dopuścić do pracy statek wydobywczy. Jako, że jest to proces poprzedzony dokładną kontrolą stanu eksploatowanego nawodnego przedsiębiorstwa, znajdujący się na nim pracownicy, podjęli się sprawdzenia- czy na pewno jest on odpowiednio zabezpieczony. Ignorując z początku niewielkie objawy nadchodzącego zagrożenia i oznaczając kontrolę jako zakończoną pozytywnie, dopuścili do niekontrolowanego wycieku gazu ziemnego i ropy naftowej. Cała platforma została pochłonięta przez ogromne tumany ognia. Od razu rozpoczęto akcję ratunkową: Straż Wybrzeża USA intensywnie poszukiwała zaginionych w trakcie wydarzenia osób, a wiele statków pomocniczych poskramiało w międzyczasie pożar. Skutki? 11 pracowników zabitych/ zaginionych i 17 rannych. Sama platforma poszła na dno, a o efektach dla środowiska wokół porozmawiamy w innej części artykułu.

Mimo, że głównym zadaniem platform wiertniczych jest, jak sama nazwa wskazuje, wykonywanie podwodnych odwiertów, to zdarza im się pomóc ich kuzynkom- platformom wydobywczym. Praca z takimi substancjami jak chociażby ropa naftowa jest ze względu na niektóre z ich właściwości bardzo wymagającym procesem. Jego zaniedbanie może doprowadzić do takiej sytuacji, jak ta opisana wyżej, w której kozłem ofiarnym był Deepwater Horizon.

Paląca się Deepwater Horizon, źródło: Reuters

#2
Urządzenia i wyposażenie

Pokład platformy wiertniczej aż roi się od ostrych i niebezpiecznych narzędzi- wiertła, wózki widłowe, żurawie, czy nawet maszyny przędzalnicze to nierzadki powód wyzionięcia ducha pracownika. Dopóki urządzenia są sprawne, to jedyną możliwą przyczyną zgonu jest nieuwaga personelu. Nic jednak nie trwa wiecznie i bez względu na nakład finansowy, każdy element platformy może ulec zniszczeniu. Ale… od czego jest gonitwa za pieniądzem? To, że niesprawne, nie oznacza, że… trzeba to naprawiać! Tak właśnie, nawet jeśli mamy do czynienia z wykraczającymi poza normę warunkami pracy, to nie jest to równoznaczne z faktem, że musimy zadbać o pełne bezpieczeństwo personelu. „Przecież pracownicy noszą jakieś ubrania ochronne. Powinno wystarczyć”. Niektóre przedsiębiorstwa niestety żałują pieniędzy na regularną konserwację i naprawy urządzeń. I tylko po to, by nie przerywać przypływu zysków.

Na początku roku 2010 (czyżby jakiś pechowy dla platform wiertniczych?) na pokładzie konstrukcji zajmującej się poszukiwaniami gazu, zginął mężczyzna. Jak to zimą bywa- temperatura sięgała -15ºC, a pokryta pośniegowym błotem posadzka nie ułatwiała zachowania stabilności. Mimo takich warunków, pod wieczór rozpoczęto rutynowe prace. Wszystko grało do momentu, gdy tłoczona w wężu woda stanęła oko w oko z lodowym zatorem. Ciśnienie w instalacji wciąż rosło, aż w końcu końcówka węża uderzyła jednego z pracowników w klatkę piersiową i brzuch. Ten z kolei upadł i uderzył z wystarczającym impetem głową w posadzkę, by zginąć. J ak to się jednak ma do zaniedbań ze strony pracodawców? Przybyła na miejsce prokuratura bez wahania wskazała naruszenie zasad BHP, niewystarczającą ilość mat antypoślizgowych i zbyt słabe zabezpieczenie końcówki węża. No cóż, gdy nie chcemy zapłacić pieniędzmi, może się zdarzyć, że zapłacimy ludzkim życiem.


#3
Środowisko pracy

Nie każda platforma wiertnicza usytuowana jest wśród spokojnych wód, których ruchy można przewidzieć. Tam gdzie surowiec, tam umieszczamy naszą konstrukcję. Dlatego też jednym z miejsc cieszącym się ogromnym zainteresowaniem jest Ocean Arktyczny. Umożliwiający wydobycie aż 90 miliardów baryłek ropy naftowej rocznie i bogaty w zasoby klatratu metanu oraz gazu ziemnego, potrafi sprawić nieco kłopotów podczas eksploatacji. Lód i chłodne masy powietrza grożą bowiem stabilności platformy. Nie jest on jednak jedynym obszarem stanowiącym spore wyzwanie dla wydobywców naturalnych bogactw Ziemi.

W 2011 roku holowana do portu, wokół rosyjskiej wyspy Sachalin, platforma wiertnicza Kolskaja napotkała spory sztorm. Co przykre- na jej pokładzie znajdowało się aż 67 osób, a pomocy udało się udzielić wyłącznie 20% z nich. Fale oceaniczne szybko pochłonęły szalupy ratunkowe, uniemożliwiając tym samym pracownikom sprawną ucieczkę na bezpieczny ląd. Podczas akcji ratowniczej działały dwa lodołamacze i śmigłowiec. Wszystko, by wydobyć utracone w oceanie ciała i poszukać tych, którzy zaginęli. Zbiornik wodny nie uległ znacznym zanieczyszczeniom na skutek upadku platformy.


#4
Niebezpieczeństwa dla środowiska naturalnego

Wiele katastrof z udziałem platform wiertniczych na rozległych akwenach morskich pozostawia po sobie trudne do zatuszowania ślady. Ślady, które zagrażają życiu wielu organizmów i utrudniają dalsze prowadzenie działalności gospodarczej. Zgodnie z obietnicą weźmy ponownie pod lupę dzień, w którym spłonęła Deepwater Horizon. Gdy w trakcie wydarzenia doszło do wypływu ropy naftowej, branża turystyczna i rybacy zadrżeli. Niektóre miejsca Zatoki Meksykańskiej objęto całkowitym zakazem połowu ryb, a piękna Floryda już nie cieszyła się takim zainteresowaniem. Mimo, że straty dla obu dziedzin osiągały pułap kilku miliardów dolarów, dyrektor BP mężnie postanowił zrekompensować straty każdej poszkodowanej jednostce. Na skutek zanieczyszczenia wody, dom i przyjazne środowisko straciło wiele ryb, a nawet ptaków. Nie ma co ukrywać, zbiornik pochłonął wówczas niemalże 700 milionów litrów ropy naftowej i mimo rozpaczliwych prób zatrzymania dalszych konsekwencji, nie udało się to zbyt prędko.

Plama ropy naftowej sfotografowana przez satelitę Terra, źródło: NASA

Wypadki z udziałem platform wiertniczych można porównać do katastrof lotniczych. Mimo, iż rzadkie, potrafią uśmiercić dziesiątki niewinnych ludzi, zwykły dzień w pracy zmienić w niekończący się koszmar i skutecznie zanieczyścić tak chronione wody mórz i oceanów. Są one także świetną pożywką dla wszelkich rodzajów mediów, które z niecierpliwością wyczekują sensacyjnej ploteczki, na której zarobią krocie.




Z czego korzystałam tworząc artykuł:
Republic of the Marshalls Island- Deepwater Horizon Marine Casualty Investigation Report
www.maritimeinjuryguide.org
echodnia.eu


Weronika jest autorką bloga Maszyny okiem dziewczyny, zachęcam wszystkich do jego lektury, oraz do polubienia go na facebooku!


wtorek, 4 sierpnia 2015

Epigenetyka i dziedziczenie

A teraz coś z trochę innej beczki. Wpis gościnny w wykonaniu Łukasza Sakowskiego, autora Polowania na zdrowie. Zajrzyjcie na jego bloga i jeśli Was zainteresujcie zacznijcie go śledzić. Tymczasem kilka słów o epigenetyce i dziedziczeniu.


Zapewne wiecie, że dziedziczymy geny po rodzicach. W procesie rekombinacji powstaje nowy genotyp. Być może słyszeliście też o dziedziczeniu mitochondrialnym, gdzie mitochondria, jak i mitochondrialne, koliste DNA otrzymujemy tylko od matki – męskiego DNA mitochondrialnego plemnik pozbywa się wnikając do oocytu (rozrodczej komórki żeńskiej), stąd też dla zarodka pozostaje mtDNA oocytarne, matczyne. A słyszeliście kiedykolwiek o dziedziczeniu pozasekwencyjnym, epigenetycznym, nie związanym z sekwencją nukleotydów? Epigenetyka bada pozasekwencyjną informację genetyczną. Co to znaczy? DNA posiada określoną sekwencję, ciąg zasad azotowych (guanina, adenina, cytozyna, tymina), połączonych z deoksyrybozą i ufosforylowanych. Sekwencja to jednak nie wszystko. Trzeba ją odczytywać. Najpierw za pomocą transkrypcji konwertując DNA do RNA, a następnie w akcie translacji, gdzie informacja genetyczna za pomocą kodu genetycznego przepisywana jest z RNA na białka o określonej aktywności biologicznej i funkcjonalności.

Ekspresja informacji genetycznej zależy od różnych czynników. Głównymi, a przynajmniej najlepiej poznanymi jest metylacja DNA, czyli dołączanie grupy metylowej do wysp CpG (odcinków bogatych w guaninę i cytozynę) oraz modyfikacje histonów – białek, na które nawinięta jest nić DNA. Ponadto wymienić można mikro RNA (miRNA). Są to bardzo krótkie odcinki RNA normalnie transkrybowane, zwiększające lub obniżające aktywność translacji określonych genów. Jeśli mowa o metylacji to im bardziej jest intensywna, tym dany gen będzie odczytywany z mniejszą ekspresją, im niższa, tym aktywność tego genu będzie większa. Modyfikacje histonów mogą różnie wpływać na ekspresję, zmieniając dostępność do nici DNA czynnikom transkrypcyjnym. To wszystko wiadomo już od dawna. Nowością ostatnich lat jest natomiast odkrycie dziedziczenia pozasekwencyjnego. Wcześniej myślano, że zmiany epigenetyczne są nakładane raz na całe życie w okresie przed zapłodnieniem i we wczesnym stadium zarodkowym. Okazuje się jednak, że te pozasekwencyjne, epigenetyczne zmiany mogą być dziedziczone.

Naukowców zastanawiały zajścia, kiedy to mając zwierzę i jego klon, jeden posiadał charakterystyczne inne cechy od swojego pierwowzoru. Przykładem było umaszczenie sierści kota. Inną zastanawiającą sytuacją są bliźniacy jednojajowi, u których występują znaczne różnice w fenotypie. W końcu sekwencja DNA jest taka sama, więc klon czy brat bliźniak nie powinni się różnić aż tak bardzo. Badacze skupili się też na ofiarach Zimy Głodu w Holandii z 1944 roku. Dzieci, które w momencie wystąpienia głodu były 10 tygodni przed urodzeniem nie wykazywały znaczących, specyficznych cech, natomiast dzieci, które w momencie wystąpienia głodu były 10 tygodni po poczęciu zaznały istotnych różnic w regulacji ekspresji DNA. Jak to się objawiało? Przykładem była wzmożona ekspresja genów kodujących enzymy odpowiedzialne za gromadzenie tłuszczu w tkance tłuszczowej. Ślady głodu ,,wymusiły’’ to na aparacie genetycznym zarodka.

Epigenetyka jest stosunkowo nowym działem genetyki. Dlatego cały czas prowadzone są przełomowe badania w tej dziedzinie. W roku 2014 opublikowano badania Kerry’ego Resslera i Briana Diasa gdzie jednoznacznie wykazano dziedziczenie epigenetyczne u myszy. Praca nosi tytuł Parental olfactory experience influences behavior and neural structure in subsequent generations. Autorzy kojarzyli szczurom zapach acetofenonu z elektrowstrząsami, co modyfikowało ekspresję receptora M71 w opuszce węchowej, z uwagi na obniżoną metylację genu kodującego owy receptor (gen Olfr151). Przykre doświadczenia miały miejsce przed poczęciem. Następnie kojarzono uczulane samce z nieuczulanymi samicami, nieuczulane samce z uczulanymi samicami w różnych konfiguracjach – z zapłodnieniem in vitro, z podrzucaniem młodych matkom adopcyjnym od matek surogatek itp. w celu wykluczenia dziedziczenia społecznego. Przeprowadzono też kojarzenie w celu uzyskania kolejnego pokolenia. Okazywało się, że dzieci oraz wnukowie uczulanych szczurów również posiadały wzmożoną ekspresję receptora M71 i obniżoną metylację genu Olfr151 oraz specyficznie reagowały na uczulany czynnik (acetofenon).

Wiadomo więc, że nasilenie ekspresji różnych genów także może być dziedziczone. A ponieważ na ekspresję tę wpływają czynniki środowiskowe, to znaczenie ma tutaj także okres przed poczęciem nowego osobnika. Jeśli więc myślimy, że paląc papierosy czy pijąc alkohol przed zajściem w ciążę nie szkodzimy przyszłemu dziecku, to grubo się mylimy. I to zarówno ze strony ojca, jak i matki. Warto zwrócić też uwagę na fakt, że dziedziczenie epigenetyczne jest istotnym uzupełnieniem Teorii Ewolucji Biologicznej, wyjaśnia bowiem zjawiska takie jak atawizmy czy obniżanie z pokolenia na pokolenie ekspresji różnych genów, gdzie przykładowo walenie posiadają geny kodujące kończyny tylne. Rzecz w tym, że ekspresja tychże genów została w toku ewolucji wyciszona. Nasilenie mukowiscydozy także może zależeć od czynników epigenetycznych.

Powinniśmy doceniać istnienie mechanizmów epigenetycznych i fakt, że są dziedziczone oraz fakt, że możemy je modyfikować czynnikami środowiskowymi. Wykazano, że zbilansowane, właściwe odżywianie, sen czy aktywność fizyczna wpływać będą na ekspresję różnych genów. Przykładowo, odpowiednio się wysypiając, zwiększamy ekspresję czynnika BDNF odpowiedzialnego za różnicowanie się nowych neuronów. Można więc półżartem stwierdzić, że mechanizmy epigenetyczne to drobne wynagrodzenie tego, że na sekwencję DNA otrzymywaną od rodziców wpływu nie mamy.




Grafika: Wikimedia Commons 
(Bradbury J: Human Epigenome Project—Up and Running. PLoS Biol 1/3/2003: e82. http://dx.doi.org/10.1371/journal.pbio.0000082)